BCG uważa, że użytkownicy sieci w Polsce ponoszą skutki nadmiernie wyśrubowanych norm już dziś – jako że mobilny internet w Polsce jest najwolniejszy w Europie. Spotkanie w MC najprawdopodobniej zainicjuje szerszą branżową dyskusję na ten temat. Z punktu widzenia telekomów jest ona istotna o tyle, że poluzowanie norm pozwoli im ograniczyć nakłady inwestycyjne. Zdaniem niektórych nawet o 70–80 proc.
Normy nadajników to niejedyny element, który będzie miał znaczenie dla budowy sieci 5G. Od marca trwają prace nad nowelizacją prawa telekomunikacyjnego i ustawy o radiofonii i telewizji, które mają dać prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej nowe możliwości porządkowania zasobów częstotliwości, w tym pasma 700 MHz, istotnego przy budowie ogólnopolskiej sieci 5G.
Nowelę przygotował resort cyfryzacji. Ponieważ część innych ministerstw zgłosiła krytyczne uwagi, wydawać się może, że prace utknęły.
Jednak zdaniem Marka Zagórskiego, ministra cyfryzacji, nowelizacja nie jest zagrożona i nie spodziewa się on problemów w jej dalszym przeprowadzeniu. Opinię taką szef resortu przedstawił niedawno w krótkiej rozmowie z „Parkietem".
W toku konsultacji noweli swoje uwagi zgłosiły także organizacje przedsiębiorców oraz – co może nieco zaskakiwać – Rada Krajowego Sekretariatu Łączności NSZZ Solidarność.
Co ciekawe, strona społeczna upomina się o prawa posiadaczy częstotliwości. Związkowcy uważają, że jeden z proponowanych przepisów (pozwala prezesowi UKE dokonać zmiany przydzielonych rezerwacji częstotliwości w celu zapewnienia ładu w gospodarce częstotliwościami oraz zwiększenia efektywności wykorzystywania pasma) narusza „zasadę trwałości ostatecznej decyzji administracyjnej w oparciu o uznaniowe i fakultatywne kryteria decyzji prezesa UKE".
Solidarność zwraca też uwagę, że w przepisach nie mówi się nic o pokryciu kosztów związanych ze zmianami czy cofnięciem decyzji rezerwacyjnych.