Twórcy gier dopieszczają swoich menedżerów

Wynagrodzenia dla zarządów stanowiły w 2018 r. średnio 9 proc. zysków notowanych na GPW studiów deweloperskich.

Publikacja: 12.05.2019 12:00

Foto: Lamus Antykwariaty Warszawskie

Rynek gier jest wart ponad 2 mld zł. Działa na nim około 300 podmiotów, z czego kilkadziesiąt jest notowanych na warszawskim parkiecie. Wzięliśmy pod lupę te z rynku głównego i sprawdziliśmy, jakie pensje inkasują ich menedżerowie. Trudno o jednoznaczne wnioski, ponieważ widać potężne różnice. Średnio suma wynagrodzeń dla zarządów stanowiła w 2018 r. niemal 9 proc. zysków analizowanych firm. Największą „efektywnością" może się pochwalić prezes PlayWaya.

Najwięksi z dywidendą

Najwyższe wynagrodzenia menedżerom płaci spółka największa, czyli CD Projekt, którego kapitalizacja przekracza 20 mld zł. Z naszych szacunków wynika, że cały tamtejszy zarząd zainkasował w zeszłym roku 25,6 mln zł, z czego niespełna 2 mln zł (niemal tyle samo co rok wcześniej) przypadło na wynagrodzenia z tytułu pełnionych funkcji, a pozostałe 23,6 mln zł stanowiły premie i wynagrodzenia uzależnione od wyniku za 2017 r. Kwota 25,6 mln zł robi wrażenie, ale warto odnotować, że rok wcześniej zarząd dostał jeszcze więcej: prawie 31,6 mln zł.

W tym roku dodatkowy zastrzyk gotówki dostaną też ci członkowie zarządu, którzy są zarazem akcjonariuszami, ponieważ CD Projekt nieoczekiwanie zasygnalizował, że zamierza wypłacić dywidendę – niemal 110 mln zł, a pozostałe 8,5 mln zł ma trafić na kapitał zapasowy. Na 23 maja zwołano walne zgromadzenie, które będzie decydować w tej sprawie.

Giełdowe spółki z branży gier dzielące się zyskiem z akcjonariuszami można policzyć na palcach jednej ręki. Na rynku głównym oprócz wspomnianego już CD Projektu są tylko dwie: PlayWay oraz Ten Square Games. W obu tych firmach menedżerowie pobierają stosunkowo skromne uposażenie. Natomiast inwestorom dają sporo powodów do zadowolenia: zarówno PlayWay, jak i TSG pokazują imponującą dynamikę wyników, mają dobrze zdywersyfikowany portfel gier, a wycena rynkowa akcji systematycznie idzie w górę. To właśnie PlayWay i TSG zajmują odpowiednio drugie i trzecie miejsce na podium pod względem kapitalizacji w branży. PlayWay jest wart 1,2 mld zł, a TSG już niemal 1 mld zł. Przy czym warto zauważyć, że obie te spółki są notowane na GPW stosunkowo krótko: TSG od maja 2018 r., a PlayWay od jesieni 2016 r.

Największym akcjonariuszem tej ostatniej spółki jest jej prezes Krzysztof Kostowski. Wprawdzie pensję dostaje stosunkowo niską, ale za to spółka regularnie płaci dywidendę. Zarząd rekomenduje, by z zysku netto za 2018 r. było to 16,4 mln zł, co daje 2,49 zł na akcję. PlayWay analizuje też możliwość wypłaty zaliczki na poczet dywidendy z zysku za 2019 r. ze względu na otrzymane dywidendy od spółki zależnej Frozen District w wysokości ponad 15 mln zł.

Z kolei zarząd TSG rekomenduje walnemu zgromadzeniu, aby spółka wypłaciła w formie dywidendy za 2018 r. łącznie 27,3 mln zł, czyli 3,78 zł na akcję. Proponowany dzień dywidendy to 5 czerwca, a jej wypłata miałaby nastąpić 19 czerwca. Spółce należy się pochwała za szczegółową prezentację pozycji przypadających na wynagrodzenia dla kluczowych menedżerów i członków rady nadzorczej. Firma podaje też analogiczne poziomy za 2017 r. I tak np. możemy się dowiedzieć, że dywidenda netto wypłacona prezesowi i zarazem wiodącemu akcjonariuszowi Maciejowi Popowiczowi w 2017 r. wyniosła ponad 1,4 mln zł, a w zeszłym roku niespełna 2,9 mln zł.

Wynagrodzenia w górę

Zeszły rok do udanych ze względu na świetny debiut „Frostpunka" zaliczyć może też 11 bit studios, czyli czwarta spółka pod względem kapitalizacji z tej branży notowana na rynku głównym. Łącznie jej zarząd w zeszłym roku zainkasował ponad 3,2 mln zł (uwzględniając też Bartosza Brzostka, który był członkiem zarządu do 9 maja 2018 r.), wobec 0,7 mln zł rok wcześniej. Dodatkowo zarząd otrzymał premię w łącznej wysokości ponad 1,7 mln zł. Została podzielona po równo na członków zarządu.

W branży gier studia muszą się mierzyć z dużym deficytem pracowników, a co za tym idzie – ze wzrostem wynagrodzeń. I tak wspomniane już 11 bit studios poinformowało nawet w raporcie rocznym, że z powodu rosnącej konkurencji na rynku pracy zdecydowało się zwiększyć średnie wynagrodzenia pracowników w spółce, a przez kilka wcześniejszych lat nie ulegały one większym zmianom.

– Na polskim rynku pracownik w branży gier to bardzo deficytowy „towar". Szybki przyrost nowych firm zajmujących się tworzeniem gier, dynamiczny rozwój już istniejących studiów oraz dużo bardziej konkurencyjne płacowo studia z zagranicy chętnie zatrudniające Polaków sprawiają, że poszukiwania pracowników w tej branży zwykle trwają długo i wymagają dużo wysiłku – podkreśla Michał Gembicki, członek zarządu Klabatera. Dodaje, że w obszarze „technicznym" rekrutacje przebiegają na ogół bez problemów, a największym wyzwaniem jest sprostanie rosnącym oczekiwaniom finansowym kandydatów.

– Natomiast ewidentnie problemem jest całkowity brak kadr menedżerskich posiadających doświadczenie w promowaniu, wprowadzaniu gier na rynek i w budowaniu komunikacji z graczami – podkreśla.

Jest przestrzeń do poprawy

W branży gier porównywanie wyników i obliczanie wskaźników jest kłopotliwym zadaniem, ponieważ rezultaty spółek są zazwyczaj skorelowane z dużymi premierami – najpierw jest kilka chudych lat, a potem premiera, która (jeśli jest udana) winduje zarobek do wysokich poziomów, co automatycznie poprawia wskaźniki, takie jak cena do zysku. Nie sposób ich obliczyć, gdy spółka ma straty – a tak było np. w CI Games w 2018 r. Inwestorzy mają nadzieję, że zbliżająca się nowa część „Snipera" sprawi, iż tegoroczne wyniki będą już zdecydowanie lepsze.

Pod kreską zeszły rok zakończył też Vivid Games. To jedna z nielicznych spółek, w których wynagrodzenia kadry menedżerskiej w zeszłym roku spadły. W sumie zarząd zainkasował 0,85 mln zł wobec niemal 1,3 mln zł rok wcześniej. Inwestorzy mają nadzieję, że – podobnie jak w CI Games – również w Vividzie ten rok będzie dużo lepszy. Dobrym prognostykiem są ostatnie informacje, z których wynika, że przychody bydgoskiej spółki w I kwartale wzrosły o 95 proc. Stratą zeszły rok zakończył też Artifex Mundi, którego kurs jest w trendzie spadkowym. Tam – podobnie jak w Vividzie – pensje zarządu spadły. Co ciekawe, najniższe wynagrodzenie w zarządzie zainkasował prezes – około 100 tys. zł. Grono giełdowych producentów gier zamyka T-Bull. On zeszły rok zakończył zyskiem, ale niższym niż w 2017 r. Wynagrodzenie dla prezesa na tle branży prezentowało się skromnie i wynosiło 84 tys zł.

Technologie
Wirtualna Polska rośnie dzięki turystyce
Technologie
cyber_Folks i Vercom: dobre wieści dla inwestorów
Technologie
EI płaci za Sescom solidną cenę
Technologie
Fundusz Enterprise Investors płaci za Sescom solidną cenę. Kurs wystrzelił
Technologie
Enterprise Investors przejmuje spółkę Sescom. Będzie delisting
Technologie
7 tendencji w światowym gamingu. Nie wszystkie sprzyjają polskim spółkom