Wspólny mianownik spekulacji to ogromny wzrost obrotu na amerykańskich ETF-ach oraz opcjach, co świadczyło o natłoku kapitału spekulacyjnego, pochodzącego również od graczy detalicznych. Im więcej spekulantów kupowało opcje z ceną wykonania poza pieniądzem powyżej obecnej ceny ropy (ETF USO), tym więcej jednostek instrumentu bazowego musieli kupować dealerzy opcji, co finalnie, podobnie jak na srebrze, doprowadziło do przegrzania rynku, czego dowodem było historycznie duże backwardation.

Obecnie wolumeny obrotu zaczynają się cofać, ponieważ kapitał spekulacyjny mógł się sparzyć podczas ostatniego spadku cen, jednak wciąż pozostaje możliwość wystąpienia jeszcze głębszej korekty, ponieważ większość z tych opcji wygasa 20 marca. Kto jeszcze nie zamknął zakładów na wzrost cen ropy, ten prawdopodobnie będzie to robić jeszcze przed 20 marca, aby cokolwiek odzyskać z zapłaconej premii, co może spychać notowania jeszcze niżej.

W ten sposób te same siły rynkowe, które pchały ceny ropy w górę, mogą ją skutecznie zepchnąć w dół na rynku futures, co mogłoby dać oddech innym ryzykownym aktywom, znosząc ryzyko istotnego przełożenia się cen surowca z czasem na inflację i wzrost gospodarczy.