Pod koniec roku, co prawda z opóźnieniem ruszy wydobycie z naszego norweskiego złoża - powiedział Loewe. Decyzje w sprawie litewskiej firmy mają zapaść w ciągu najbliższych kilku dni.
Loewe przyznał, że rozwój firmy możliwy będzie tylko z partnerem, który wyłoży pieniądze albo z takim, który ma dostęp do złóż.
Zainteresowanie Lotosem podtrzymał Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments.
- Nadal jesteśmy wraz z Libijczykami zainteresowani Lotose, ale tu nie my decydujemy. Pytani, jak to wygląda z punktu widzenia skarbu państwa. Czy pójdzie do Shella czy Statoila, które swoje rafinerie sprzedają? Udział Rosji też byłby dyskusyjny – powiedział Mioduski.
- Dywersyfikacja złóż i zwiększanie własnej produkcji to jedno, ale nie można zapominać o magazynach gazu i zwiększaniu ich pojemności, by zwiększyć płynność dostaw w razie kryzysu - przypominał Marek Beroud, prezes Operatora Logistycznego Paliw Płynnych.
Dariusz Marzec z KPMG nie pozostawiał jednak złudzeń.
- Upstream, czyli zwiększenie własnego wydobycia przez Orlen i Lotos nie zwiększy ich pozycji, bo one nie mają na to pieniędzy. Bo zmiana strategiczna to produkcja 10 mln ton własnej ropy. Koszty? 1 mln ton to 1 mld zł, więc łącznie 10 mld zł, czyli 40 mld zł. O takich pieniądzach mówimy – przypomniał Marzec. – Dlatego tylko inwestor z dostępem do złóż może cokolwiek dać tym spółkom, innego wyjścia nie ma - dodał. Zdaniem posła Andrzeja Czerwińskiego państwo powinno wypracować odpowiednie mechanizmy wsparcia zarówno w sektorze paliwowym, jak i elektoenergetycznym.
Maciej Owczarek, prezes Enei przyznał, że inwestycjom będzie sprzyjało uwolnienie rynku energii. - Choć sprawa taryfy G to kwestia polityczna - mówił Owczarek.- Ale wolny rynek to dostęp do środków na inwestycje - powiedział.