Za 84 proc. akcji grupy energetycznej PGE jest gotowa zapłacić 7,6 mld zł. W jej ofercie znalazły się również zobowiązania inwestycyjne.
Ministerstwo Skarbu podkreśliło w komunikacie, że wybrało ofertę PGE, ponieważ „zaoferowane i uzgodnione warunki transakcji okazały się najkorzystniejsze z punktu widzenia Skarbu Państwa, bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz spółki Energa”.
PGE zobowiązało się, że nie zaprzestanie i nie ograniczy prowadzenia działalności Energi w kluczowych obszarach jej funkcjonowania. Chodzi o wytwarzanie, obrót i dystrybucję energii elektrycznej lub ciepła.
Spółka zobowiązało się również, że nie dokona zmiany siedziby przejmowanej firmy. Docelowo Energa ma trafić na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie "w celu finansowania projektów energetycznych tej spółki" - podkreśliło ministerstwo skarbu.
Dotychczas PGE miała być samodzielnie odpowiedzialna za budowę pierwszych polskich elektrowni atomowych. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że do programu zostanie wpisane wsparcie jej działań przez Energę. Premier Donald Tusk zapowiedział, że poprze ten pomysł.
- Zakup gdańskiej Energi przez PGE ułatwi przeprowadzenie budowy dwóch elektrowni jądrowych, jestem zwolennikiem decyzji, które to ułatwią - podkreślał wczoraj Tusk. Zdania nie zmienia tymczasem Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel. W dzisiejszej rozmowie z Radiem PIN zadeklarowała ona, że argumenty dotyczące tego, że PGE i Energa mają wspólnie konkurować na europejskim rynku, nie są trafione. Eksport i import energii elektrycznej w Polsce jest bowiem zbyt mały.