Za nami znakomity tydzień na warszawskim parkiecie. Po optymistycznej informacji zza oceanu, że Republikanie proponują czasowe podwyższenie limitu zadłużenia USA, inwestorzy wrócili do zakupów akcji i wywindowali kursy indeksów na nowe szczyty hossy. Zyskiwały wszystkie czołowe wskaźniki GPW, a towarzyszące im wysokie obroty (w czwartek sięgnęły nawet 1,4 mld zł) potwierdziły, że nad Wisłą mamy do czynienia z prawdziwym rynkiem byka. Najlepszą sesją ubiegłego tygodnia – i jednocześnie całego roku – był czwartek. To wtedy przez nasz rynek przetoczyła się największa fala optymizmu, dzięki której WIG20 zyskał aż 3,5 proc., a WIG 2,9 proc. Na wykresie wskaźnika blue chips po raz pierwszy od wielu miesięcy pojawiły się wzrostowe sygnały – przebicie średniej z 200 sesji i linii trendu spadkowego. Michał Krajczewski, analityk Raiffeisen Brokers, uważa, że indeks może zwyżkować w najbliższym czasie do 2520 pkt lub nawet 2625 pkt. Siłą napędową WIG20 były w minionym tygodniu banki – Pekao i PKO BP.