Reklama

Polityka ujemnych stóp procentowych to szaleństwo

Erik Nielsen | Z głównym globalnym ekonomistą banku UniCredit rozmawia Grzegorz Siemionczyk
Polityka ujemnych stóp procentowych to szaleństwo

Foto: Archiwum

Spadek cen ropy naftowej nie okazał się dla światowej gospodarki tak silnym bodźcem, jak bywał w przeszłości. Jednym z nielicznych regionów, w których tańsza ropa bez wątpienia pobudziła wydatki konsumpcyjne, jest strefa euro. Ten sam spadek cen poskutkował jednak presją deflacyjną, z którą EBC zagorzale walczy. Czy to nie paradoks?

Spadek cen paliw rzeczywiście przyniósł Europie – nie tylko strefie euro, ale też Polsce – korzyści, bo zwiększył siłę nabywczą dochodów gospodarstw domowych i podbił ich wydatki. Czemu EBC próbuje zapobiegać deflacji, która wydaje się czymś pozytywnym? Bo ma klarowny mandat obligujący go do utrzymywania inflacji tuż poniżej 2 proc. Tego celu od dawna nie osiąga, a jego własne prognozy sugerują, że to się szybko nie zmieni. EBC nie mógłby więc przekonująco wytłumaczyć, dlaczego nie reaguje. Proszę sobie wyobrazić, jak Niemcy – najbardziej zagorzali krytycy polityki pieniężnej EBC – zareagowaliby w sytuacji stanowiącej lustrzane odbicie obecnej, tzn. gdyby inflacja przekraczała cel o około 2 pkt proc., a bank centralny nic by z tym nie robił. Ten eksperyment myślowy pomaga sobie uzmysłowić, dlaczego EBC nie może być bierny. Poza tym w strefie euro bardzo niska jest też inflacja bazowa, nieobejmująca cen energii i żywności. A to świadczy o istnieniu luki popytowej, czym bank centralny ma prawo się niepokoić.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama