Branża maklerska cały czas narzeka na trudny rynek. Jak wy się na nim odnajdujecie? Jacek Rachel:
Nie podlega dyskusji, iż rynek jest trudny. Branża maklerska od lat na swej podstawowej działalności przynosi straty. W samym II kwartale 2016 r. było to 42 mln zł. Taka sytuacja na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Podmioty zbudowane na słabych podstawach, w warunkach przedłużającej się dekoniunktury i stale rosnących kosztach wdrażania nowych regulacji mogą mieć poważne kłopoty. Z drugiej strony cały czas dostrzegamy w tym biznesie spory potencjał. Są jednak trzy elementy, aby mógł się on zmaterializować w postaci poprawy osiąganych wyników: uznanie przez decydentów rynku kapitałowego jako kluczowego elementu dla rozwoju gospodarki, wdrażanie nowych regulacji w sposób racjonalny, tj. adekwatnie i proporcjonalnie do wielkości naszego rynku z uwzględnieniem kosztów ich implementacji, oraz powrót dobrej koniunktury rynkowej. To są kluczowe sprawy, którymi się zajmujemy w ramach Izby Domów Maklerskich. DM BDM działa na polskim rynku kapitałowym praktycznie od samego początku. Przez 23 lata działalności zbudowaliśmy mocne fundamenty w postaci szerokiej bazy klientów indywidualnych. Nawet przy obniżonej aktywności daje nam ona stabilny strumień przychodów. Równolegle nieustannie rozwijaliśmy inne segmenty obsługi rynku kapitałowego. Dziś naszą odpowiedzią na trudne uwarunkowania zewnętrzne jest dywersyfikacja przychodów.