Pierwsza połowa tego roku była fatalna dla posiadaczy akcji z warszawskiego parkietu. Krajowe indeksy zaliczyły spore spadki, co, zważywszy pozytywne prognozy wielu brokerów z początku roku, było zaskakującym scenariuszem...
Trzeba wyraźnie rozróżnić segment dużych i małych spółek, których notowaniom ciążyły inne czynniki. Spółki z indeksu WIG20 traciły na fali pogorszenia nastrojów wokół rynków wschodzących, co w I półroczu przełożyło się na odpływy kapitału. Jednym z rynków, który najmocniej tego doświadczył, była warszawska giełda. Dodatkowo na niekorzyść największych polskich spółek przemawiało ograniczenie poziomu wypłacanych dywidend. Za nami okres, kiedy spółki określały się, jak rozdysponują ubiegłoroczne zyski i niestety pojawiło się kilka negatywnych niespodzianek, a trzeba pamiętać, że dla części funduszy nasz rynek jest postrzegany pod kątem atrakcyjności wypłacanych dywidend. Dodatkowo nastąpiło pogorszenie otoczenia dla branży paliwowej (wyższe ceny ropy, spadek marż rafineryjnych) czy bankowej (odsunięcie podwyżek stóp w czasie).