Ł.T.: Czyli zależność polskiej gospodarki od koniunktury globalnej nie maleje, co najwyżej zmienia się jej charakter. Ponadto nie powinien nam umykać fakt, że zmienność dynamiki PKB na świecie zmalała, co można pomylić z większą odpornością polskiej gospodarki na koniunkturę na świecie.
A czy jest możliwe, że poprawa koniunktury na świecie okaże się na tyle wyraźna, żeby zneutralizować skutki hamowania konsumpcji i inwestycji w Polsce?
Ł.T.: Nie nastawiamy się na silne ożywienie. Nie wracamy do koniunktury z lat 2016–2017, które były bardzo udane dla światowej gospodarki. Nadzieje są raczej na to, że skończy się recesja w przemyśle strefy euro, że nie będziemy co kwartał zadawali sobie pytania, czy Niemcom uda się uniknąć recesji, i że nie dojdzie do dalszej dezintegracji światowego ładu handlowego. Zawarta właśnie pierwsza umowa handlowa między USA a Chinami to dobra wiadomość, ale koniunktura w światowym handlu będzie nadal źródłem niepewności. Ostatecznie zakładamy, że ten impuls zewnętrzny może polskiej gospodarce nieco pomóc w II połowie 2020 r., ale nie na tyle, żeby przywrócić wzrost PKB powyżej 4 proc. rocznie.
Większość ekonomistów zakłada, że tym, co w największym stopniu przyczyni się do spowolnienia polskiej gospodarki, będzie wyhamowanie wzrostu – a nawet spadek – wartości inwestycji. Czy nie jest tak, że poprawa koniunktury na świecie powinna raczej sprzyjać inwestycjom w Polsce?
A.Ś.: W 2020 r. to inwestycje publiczne będą głównym czynnikiem determinującym skalę osłabienia dynamiki nakładów brutto na środki trwałe. Jeżeli faktycznie inwestycje publiczne na poziomie centralnym zrekompensują wyraźne spadki wydatków samorządów, dynamika inwestycji ogółem utrzyma się na dodatnim poziomie. Jeśli zaś chodzi o przedsiębiorstwa, to generalne osłabienie popytu obniży dynamikę ich inwestycji, choć faktycznie lepsze informacje z zagranicy mogą to nieco ograniczyć – szczególnie w przypadku firm prywatnych z kapitałem zagranicznym. Co więcej, wciąż, pomimo solidnego wzrostu nakładów inwestycyjnych w latach 2017–2019, widzimy spore potrzeby i potencjał dla wzrostu inwestycji w sektorze spółek publicznych.
Ł.T.: Biorąc pod uwagę założenie ograniczonej skali spowolnienia, stopień wykorzystania mocy produkcyjnych w firmach, a także niedobór pracowników, nie ma zbyt wielu przesłanek, żeby się spodziewać załamania inwestycji przedsiębiorstw prywatnych, szczególnie jeśli sytuacja w gospodarce globalnej będzie się stabilizowała. Wewnętrznym czynnikiem ryzyka, który trzeba śledzić, są rosnące w ostatnich kwartałach koszty działalności firm, w tym np. pracy i energii elektrycznej. To będzie ujemnie wpływało na rentowność przedsiębiorstw w czasie, gdy słabł będzie także popyt. Duże i średnie firmy mają spore bufory, które powinny im pozwolić na inwestycje, choćby w celu zastępowania pracy kapitałem. Małym firmom będzie jednak trudniej.
Jakie znaczenie dla dynamiki inwestycji będzie miała sytuacja na rynku kredytowym? Były prezes NBP Marek Belka powiedział niedawno, że obawia się scenariusza, w którym wzrost inflacji i związany z tym spadek realnych stóp procentowych doprowadzi do odpływu depozytów z banków, ograniczając ich możliwości finansowania firm.
Ł.T.: Nawet przy założeniu, że doszłoby do wyhamowania wzrostu wartości depozytów, nie sądzę, aby pojawiły się ograniczenia kredytowe dla inwestycji. Banki nie mają problemu z podażą kredytu. Jeśli już, to wyzwaniem jest zapotrzebowanie na kredyt, bo polskie firmy preferują inwestowanie ze środków własnych, oraz wiarygodność kredytowa potencjalnych kredytobiorców. Wiarygodne firmy nie powinny mieć problemu z pozyskaniem kredytu.
ŁUKASZ TARNAWA
Od 2011 r. główny ekonomista i dyrektor biura analiz makroekonomicznych Banku Ochrony Środowiska. Wcześniej, od 2004 r., pełnił tę samą funkcję w PKO BP. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu w Derby i Uniwersytetu Staffordshire.
ALEKSANDRA ŚWIĄTKOWSKA
Od 2011 r. ekonomistka w Banku Ochrony Środowiska. Wcześniej pracowała w PKO BP, gdzie była kierownikiem zespołu analiz makroekonomicznych. Absolwentka Szkoły Głównej Handlowej.
Ekonomiści BOŚ w latach 2017–2019 wygrywali w konkursie krótkoterminowych prognoz makroekonomicznych i rynkowych „Parkietu". W 2016 r. zajęli drugie miejsce. W 2013 r. zwyciężyli w konkursie prognoz średnioterminowych „Parkietu" i „Rzeczpospolitej".