Sytuacja, w której równolegle trwają zapisy w trzech publicznych emisjach obligacji przeprowadzanych na podstawie prospektów emisyjnych, nie należy do częstych na naszym rynku (ostatni raz miała miejsce pod koniec 2017 r.) i świadczy o dobrej koniunkturze rynkowej. O ile w 2017 r. zbliżaliśmy się do rynkowego przesilenia (wkrótce później wybuchła afera GetBacku), o tyle teraz można mówić raczej o wczesnej fazie ożywienia, wszak 2021 r. był najsłabszym rokiem pod względem wartości przeprowadzonych ofert od dziesięciu lat (niemal od początku historii tego typu emisji).
Problem w tym, że w I kwartale do emisji publicznych podeszły już niemal wszystkie podmioty, które mają aktualnie ważny prospekt emisyjny. Z ofertą zwleka już tylko Kredyt Inkaso, ale wyjście na rynek ze strony tej spółki także wydaje się jedynie kwestią czasu.
Co wydarzy się później? Oczywiście emitenci mają prawo do powtarzania ofert (emisje Echa pojawiły się w tym roku dwukrotnie) i zapewne z tego prawa będą korzystać. Pieniądze przydadzą się na inwestycje firmom z branży wierzytelności i deweloperom do refinansowania zobowiązań.
Jednak ostatni – zatwierdzony na początku stycznia tego roku – prospekt złożyła w KNF Cavatina (we wrześniu) i od tego czasu nie pojawili się nowi emitenci chętni do przeprowadzania publicznych emisji obligacji. Można tę sytuację interpretować jako korzystną dla rynku – dyrektorzy finansowi przedsiębiorstw czują się na tyle pewnie, że nie martwią się o refinansowanie obligacji w portfelach funduszy inwestycyjnych i nie planują też zwiększenia skali inwestycji w oparciu o finansowanie obligacjami. Finansowanie bankowe jest nadal tańsze, a prospekty są drogie i pracochłonne, zaś inwestorzy indywidualni nie są grupą skorą do współpracy, gdy zachodzi potrzeba np. zmiany warunków emisji.
Z drugiej strony inwestorzy indywidualni skazani są na udział w emisjach wciąż tych samych firm, a bez różnorodności rynek nie może się rozwijać. Mało tego – firmy, które wydawały się trwale związane z publicznymi emisjami obligacji, zrezygnowały, przynajmniej czasowo, z tej formy pozyskiwania środków, by wspomnieć choćby Ghelamco, PCC Rokita czy PCC Exol. Może się więc okazać, że obecne bogactwo emisji jest tylko czasową oazą na coraz bardziej pustynniejącym krajobrazie tej części rynku.