Miesięczna konsolidacja na wykresie cen bitcoina okazała się ledwie krótkim przerywnikiem w trwającej od jesieni bessie. W poniedziałek kurs kryptowaluty tąpnął – po południu czasu polskiego spadał nawet o 19 proc., co oznaczało siódmą spadkową sesję z rzędu. Za bitcoina płacono poniżej 24 tys. USD, co zdarzyło się pierwszy raz od końca 2020 r.
Ta wyprzedaż (wraz z bitcoinem mocno taniały pozostałe kryptowaluty) była częścią szerokiej przeceny na rynkach aktywów, którą nasiliły piątkowe dane o inflacji w USA. Niespodziewanie dla inwestorów ceny w największej gospodarce świata rosły w maju w tempie 8,6 proc. w skali roku, czyli najszybciej od 40 lat. Inwestorzy odczytali to jako zapowiedź, że szczyt inflacji w USA dopiero nadejdzie.