To otwierałoby drogę do ponownego ataku na 1300 pkt. i w konsekwencji na lukę hossy z początku roku. Zabrakło też trochę obrotów, choć na niektórych spółkach były one spore.
O ile na obrazie indeksu sesja nie poczyniła większych szkód to sytuacja niektórych walorów pogorszyła się i to znacznie. Linię trendu przełamał BRE, z konsolidacji wybił się Softbank, KGHM spadł poniżej dołka z grudnia ub.r., ostatnie minimum przekroczyła TP.S.A. Zniżki nie oszczędziły także banków, choć w ich przypadku sytuacja wygląda relatywnie dobrze. Znów sytuację ratował Pekao, ale w jego przypadku od dłuższego czasu jest tak, ze ma siłę rosnąć, gdy obroty są małe. W sumie nie ma zbyt wielu powodów do optymizmu w perspektywie najbliższych dni i tym samym nie za bardzo widać powody dla których należałoby się angażować w akcje. Wystarczy spojrzeć na indeksy cenowe, by zobaczyć, jak trudno jest trafić w walor, który nie przynosi strat. Indeks cenowy rynku podstawowego spadł poniżej grudniowego dołka, "cenówka" całego rynku umocniła się poniżej minimum z października.
Rynki zagraniczne nie mają dużego wpływu na to, co u nas się dzieje, ale warto zwrócić uwagę na to, czy dziś dojdzie na Nasdaq do wzrostu. Ten wzrost wynika z prawidłowości obserwowanej przez ostatnie 2 tygodnie. Indeks ten jest tuż poniżej oporu przy 1815 pkt., więc druga spadkowa sesja wskazywałaby na fiasko przy próbie jego przełamania.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu