Zresztą sytuacja naszego rynku jest osobną kwestią, bo o ile najważniejsze indeksy światowe są kilka procent nad ubiegłorocznymi minimami to my jesteśmy nadal blisko 30% ponad jesiennym dołkiem, co wcale nie jest usprawiedliwione kondycją naszej gospodarki, czy przedsiębiorstw. Dlatego uważam, że zagrożenie spadkiem poniżej 1278-85 pkt. jest nadal bardzo duże. Nie można wcale wykluczyć, że to stało się już wczoraj. Interesujące jest przecież to, że większość uznała poniedziałkowy spadek za ruch mało istotny z punktu widzenia obrazu rynku. A przecież zabrakło mu tylko dużej aktywności inwestorów do tego, by nie pozostawić złudzeń co do możliwości utrzymania wsparcia.
Dlatego można spodziewać się dziś bardzo ciekawej sesji, która może i powinna potwierdzić dominację byków, a także potwierdzić przełamanie wsparcia w strefie 1278-85 pkt. Myślę też, że w związku z tym, że znaczna część rynku jest świadoma, że odbicie w USA było tylko korekcyjne, zachowanie giełd Eurolandu będzie miało dziś mniejsze znaczenie.
Znów w centrum uwagi powinna pozostawać TP.S.A., która już teraz wyraźnie traci na wartości. To wynik artykułu w PiG, mówiącym o zadłużeniu spółki w euro, a także komunikatu Moody`s zmieniającego perspektywę ratingu na negatywną. Powinno dziś dojść do testu kwietniowego dołka przy 12,40 zł. Jest duże prawdopodobieństwo, iż zakończy się on sukcesem podaży.