W obecnej sytuacji, kiedy zniżce towarzyszy znaczna aktywność inwestorów i objęły one szeroką grupę walorów trudno wierzyć w nagłą zmianę miejsc i odrabianie strat w popołudniowej fazie notowań.
Do prawdopodobnego (nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca) zwycięstwa niedźwiedzi w największym stopniu przyczyniły się Pekao i TP.S.A. - spółki o ogromnym znaczeniu dla indeksów. Pierwsza spada o 4% do 93 zł, czym potwierdza zmianę średniookresowego trendu na spadkowy. Tu każde zamkniecie poniżej 96,90 zł należy traktować jako mocny sygnał sprzedaży. Podobnie jest w przypadku Telekomunikacji, zniżkującej o blisko 3%, co oznacza dla jej wykresu spadek poniżej kwietniowego dołka przy 12,40 zł. Utrzymanie się poniżej niego do końca dnia będzie równoznaczne z powrotem do trwającego od początku roku trendu spadkowego i otwarciem drogi do ataku na historyczne minimum. Dlatego też nie ma wątpliwości, iż tych akcji nie powinno się mieć w portfelu.
Bardzo słabo prezentuje się też PKN, zniżkujący do 18,45 zł. Tu mamy powrót poniżej górnego ograniczenia konsolidacji z okresu połowa marca-połowa maja, co powinno skutkować atakiem na wiosenne minimum przy 18,10 zł. Każde zamknięcie poniżej 18,90 zł będzie złym sygnałem.
Tak fatalne zachowanie naszego parkietu ma miejsce przy wyraźnym odbiciu na giełdach Eurolandu. Zobaczymy, czy w takiej sytuacji byki tak łatwo się podadzą. Biorąc pod uwagę znaczenie strefy wsparcia 1278-85 pkt. dla perspektywy kształtowania się koniunktury w kolejnych tygodniach popyt powinien pokusić się koło południa o próbę ataku na pozycje sprzedających.