Z tego powodu sesja, choć kończy się niewielkim spadkiem, pozostawia złe wrażenie. Niepokoi też, że spółki, które wpłynęły znacząco na ograniczenie strat, czyli TP.S.A. i Softbank miały dziś mniejszy wolumen, niż w piątek.
Oprócz coraz bardziej rosnącej skali emocjonalności podejmowanych przez inwestorów decyzji, ryzyko zwiększa w tej chwili brak krótkoterminowej korelacji z rynkami zagranicznymi. To ogranicza możliwość stawiania prognoz na najbliższe dni. Dziś silne wzrosty w Eurolandzie pozostały bez echa na naszym rynku. Zresztą rosły rynki nie tylko rozwinięte, ale i te z naszego regionu.
Sytuacja na głównych parkietach świata pozostaje niestabilna. DJIA wykonał ruch powrotny do wrześniowego dołka. Na otwarciu notuje 1,5% wzrost, ale tak naprawdę więcej będzie można powiedzieć po zamknięciu. Nasdaq zaczął dzień z poziomu górnego ograniczenia czarnej świecy z 23 lipca, więc to też niewiele zmienia w jego obrazie. DAX doszedł dziś do górnego cienia świecy z 25 lipca. To też za mało, by mówić o większym odbiciu.
W sumie dzisiejsza sesja na naszym rynku nie wniosła wiele do jego obrazu. Sama obrona wsparcia w trendzie spadkowym, jak się można było ostatnio kilka razy przekonać, to za mało, by zakładać poprawę koniunktury. Jednocześnie mając w pamięci piątkowe zakupy, jest za wcześnie, by przekreślać szanse byków na dalszy ruch w górę. Trzeba przy tym pamiętać, że będzie to ruch jedynie korekcyjny.
Krzysztof Stępień