Jeśli indeks odbije się od tego poziomu będzie można przypuszczać, iż byliśmy świadkami ruchu powrotnego, jeśli zaś wróci do wewnątrz trzydniowej konsolidacji na rynku może pojawić się przekonanie o fiasku kolejnej próby przełamania oporu w rejonie 1190 pkt.
Przypomnę, że w dłuższym terminie wciąż jest szansa na dotarcie WIG20 w okolice 1280 pkt., co wynika z wysokości trendu bocznego, trwającego od końca lipca do połowy października. Taka koncepcja ma w zasadzie jedną słabość, że wszyscy ją widzą i znają. Dlatego ja liczę się wciąż z tym, iż jesteśmy w fazie korekty całej tegorocznej fali spadków, która może, choć nie musi zakończyć się na poziomie 1190 pkt.
Dziś rynek będzie czekał na wyniki Pekao. Pamiętamy, jak zachowywały się akcje banku w końcówce ubiegłego tygodnia. Znaczne spadki były wyrazem obaw o możliwość wykonania tegorocznej prognozy zysku. Wyniki opublikowane przez Agorę pokazały, że pomimo niewielkich oczekiwań i tak trudno jest im sprostać. Zysk za III kwartał był minimalny, co jest dowodem na to, iż w gospodarce są nadal bardzo trudne warunki, a szeroko przez rząd reklamowane ożywienie gospodarcze nie przekłada się na poprawę kondycji spółek.
Wciąż jednak kluczowym czynnikiem dla rozwoju sytuacji na naszym rynku jest koniunktura na światowych giełdach. Tam, szczególnie w USA, kolejne słabe dane nie wpływają na pogorszenie nastrojów. W krótkim terminie to dobrze, ale w dłuższym skłania do ostrożności, wskazując na podobieństwo trwających wzrostów z poprzednimi korektami w bessie.