Dopiero zakończenie dnia ponad 1257 pkt. uznać trzeba będzie za kolejny sygnał kupna, otwierający drogę do 1285 pkt.

Kontrakty na amerykańskie indeksy są na małych minusach i trudno z tego wnioskować, jakie nastroje będą dziś na rynkach amerykańskich. Nie ma żadnych danych z gospodarki, więc istotne będzie postrzeganie przez nich perspektyw i ocena szans na dalsze wzrosty. Ostatnie czarne świece nie wyglądają dobrze, ale też nie doprowadziły do przełamania żadnych wsparć. DJIA utrzymał się ponad szczytem z 21 listopada, S&P500 obronił przełamaną linię tegorocznych zniżek. Chyba najbardziej niepokojące jest to, że Nasdaq100 po raz kolejny nie zdołał przebić się ponad dołek z września 2001 r., który od ponad tygodnia blokuje dalsze zwyżki.

Dla mnie złym sygnałem przed dzisiejszymi notowaniami w USA była reakcja na gorszy od oczekiwań indeks ISM. To pokazało, że pokłady optymizmu powoli wyczerpują się i inwestorzy zaczynają powoli wracać do rzeczywistości. A to każe uwzględniać napływające sygnały z gospodarki, które tylko w kilku przypadkach na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy były zadowalające. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać wyraźnej poprawy wyników spółek, które w dłuższym terminie mają kluczowe znaczenie dla giełdowej koniunktury.

W końcowej części notowań będziemy emocjonować się tym, czy WIG20 zdoła przełamać opór przy 1257 pkt., bo do wsparcia przy 1241 pkt. jest dość daleko. Zamknięcie ponad 1241 pkt. podtrzyma pozytywny obraz rynku.