Dalsze spadki wartości dolara zostały powstrzymane przede wszystkim dzięki zdecydowanym interwencjom Banku Japonii, który agresywnie kupował USD/JPY poniżej poziomu 108,00.

Dolar nadal traci na wartości pomimo korzystnych informacji jakie napływają z największej gospodarki świata. Inwestorzy zdają się zupełnie nie zwracać uwagi na fundamentalne różnice jakie występują w tempie rozwoju gospodarczego krajów strefy euro i Stanów Zjednoczonych. Jak na razie na decyzje inwestorów główny wpływ mają obawy związane z kolejnymi atakami terrorystycznymi. Uczestnicy rynku zaniepokoili się też ostatnim raportem amerykańskiego Departament Skarbu mówiącym o inwestycjach podmiotów zagranicznych dokonywanych w USA. Z raportu tego wynika, że wielkość inwestycji w papiery skarbowe i akcje była znacząco mniejsza niż się tego spodziewano. Na rynku odżyły więc obawy o możliwość finansowania bardzo wysokiego deficytu jaki Stany Zjednoczone notują w handlu zagranicznym. Uczestnikom rynku wyraźnie nie spodobały się też zapowiedzi możliwości wprowadzenia ceł na wyroby tekstylne importowane do USA z Chin.

Warto zwrócić uwagę, że już nie tylko reprezentanci władz japońskich werbalnie interweniują przeciwko dalszemu osłabieniu dolara. W ostatnich dniach kanclerz Niemiec G. Shroeder stwierdził, że dalsze osłabienie amerykańskiej waluty nie jest korzystne ani dla USA ani dla państw strefy euro. Oczywiście należy się spodziewać, że w najbliższym czasie politycy europejscy będą kontynuować zabiegi mające na celu wsparcie rodzimych eksporterów. Naszym zdaniem trudno im będzie jednak wywrzeć większy wpływ na rynek walutowy. Wypowiedzi tego typu mogą rzecz jasna przynosić okresowe osłabienie euro, jednak na dłuższą metę nie powinny mieć większego znaczenia dla rynku.

Opracowano 21 listopada 2003.