Dywersyfikacja to jedna z najpopularniejszych metod konstruowania portfela, redukująca jego ryzyko. Trudne z pozoru słowo oznacza po prostu różnicowanie składu aktywów. Chodzi o to, by „nie stawiać wszystkiego na jednego konia" i w miarę możliwości nabywać instrumenty, których notowania nie są ze sobą dodatnio skorelowane. Co nam bowiem przyjdzie z tego, że zakupimy akcje aż dziesięciu firm, jeśli wszystkie będą np. bankami? Jeśli sektor będzie miał kłopoty (patrz wykres obok), to istnieje duże prawdopodobieństwo, że papiery większości podmiotów z branży będą tracić. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że w przeciwnym wypadku wszystkie będą rosły. Niby tak, ale nam zależy właśnie na uodpornieniu się na wysoką zmienność stóp zwrotu, bez względu na to, czy będzie ona dla nas korzystna czy nie.