Kilku podmiotom przyglądała się giełdowa spółka e-commerce, zanim wybrała znaną sobie firmę – powiedział Krzysztof Bajołek, prezes Answear.com. Kolejnych przejęć w wykonaniu platformy nie należy spodziewać się szybko – zastrzega.
Utrzymać tempo
– Szukaliśmy pod kątem przejęć czegoś co by nam pasowało w całej Europie, a tak się trafiło, że kupujemy firmę z Krakowa – powiedział Krzysztof Bajołek.
Tak, czyli zbiegiem okoliczności, wyjaśniał, jak to się stało, że założona przezeń platforma e-commerce obracająca odzieżą i obuwiem wielu marek doszła do wniosku, że chce kupić zorganizowaną część przedsiębiorstwa krakowskiej spółki Fashion Trends Group. Answear.com też jest z Krakowa. FTG należy w 80 proc. do Łukasza Lepczyńskiego, a w 20 proc. do JPO Invest, kojarzonego z Janem Peterem Olszowskim.
– Znamy się, ale nie dlatego robimy tę transakcję – powiedział Krzysztof Bajołek.
– Chcemy rosnąć w dotychczasowym szybkim tempie dlatego zdecydowaliśmy się na przejęcie. Mamy nadzieję, że podmiot będzie kontrybuował do naszych przychodów i rentowności. Głównym aktywem pozostanie Answear i w kwestii jego rozwoju nic tu się nie zmienia – obiecał prezes.
Wstępne szacunki zarządu mówią, że przychody Answear.com w 2022 r. urosły o 42 proc., do 969 mln zł.
Będą prace nad strategią
Answear.com zamierza wydać za skoncentrowany na eksporcie biznes FTG prowadzony pod szyldami Sneakers Studio i PRM (przez internet oraz w dwóch butikach) 650 tys. akcji przy cenie emisyjnej 29 zł za sztukę. To daje 18,85 mln zł. Kupowane przedsiębiorstwo ma 5 mln zł kredytu i tyle samo jest winne Answear.com. Pożyczka miała miejsce w ub.r., gdy trwały już rozmowy. Zapasy kupowanego przedsiębiorstwa mają wartość ok. 30 mln zł.
– Kupujemy te marki, aby je rozwijać, choć nad strategią będziemy jeszcze pracować – powiedział Bajołek.
Można by myśleć, że prace zaowocują falą zakupów. Według Bajołka nie taki jest jednak plan. – Przejęcia w e-commerce nie są łatwe. Zróbmy najpierw skutecznie tę akwizycję. To nie jest tak, że będziemy przejmować firmę po firmie – powiedział.
CCC zakłada, że w 2023 r. rynek obuwniczy w regionie Europy Środkowowschodniej będzie rósł głównie pod względem wartości, ale nie sprzedaży liczby par butów.
– My na rynek patrzymy szerzej przez pryzmat trendów i zachowania konsumentów. Dostrzegamy bardzo duży potencjał w specyficznym segmencie sneakers & streetwear, który jest czymś więcej niż modą. Można o nim powiedzieć, że to już element popkultury wśród młodszego klienta. Dlatego nie powinniśmy porównywać przejętych brandów, np. z eObuwiem – ocenił Bajołek.
Nie zdradza oczekiwań co do przychodów nowych marek (w ubiegłym roku wyniosły 136 mln zł), ani skali potencjalnych synergii.