Reklama

2021 rok w sektorze tekstylnym. Sprawdzamy oczekiwania rynku

Jak do jeża podchodzą zarządy spółek odzieżowych i obuwniczych do prezentacji prognoz na 2021 rok. Są one obarczone dużym błędem – nie ukrywają analitycy. Co obstawiali do tej pory?

Publikacja: 29.06.2021 10:04

Foto: GG Parkiet

Prognozowanie tegorocznych wyników spółek, które w 2020 roku obrotowym najbardziej ucierpiały w czasie pandemii za sprawą obostrzeń administracyjnych, nie jest łatwe. Do tego grona należą tymczasem spółki odzieżowe i obuwnicze, cieszące się dużym zainteresowaniem inwestorów giełdowych. Jest tak chociażby dlatego, że od czasu, gdy pojawiły się pierwsze informacje o szczepionce na Covid-19, ich akcje w szybkim tempie odrabiały straty z pierwszego półrocza pandemicznego 2020 r. i można było na nich w tym czasie sporo zarobić.

Tylko w tym roku do piątkowego popołudnia, gdy oddawaliśmy tekst do druku, akcje LPP podrożały o ponad 50 proc., a CCC i VRG o ponad 30 proc. Dobrze radziły sobie także notowania mniejszych firm z sektora, takich jak Monnari Trade (ponad 65 proc.), Esotiq & Henderson (w tym roku kapitalizacja urosła o ponad połowę), CDRL (ponad 30 proc.) czy Wittchen (o niecałe 30 proc.). WIG-odzież grupujący przedstawiciela sektora powędrował w tym czasie w górę o około 48 proc.

Zarówno zarządy odzieżowych i obuwniczych firm, jak i analitycy z biur maklerskich stronią od rozmów o prognozach na ten rok. Firmy posługują się wybranymi wskaźnikami, jak tempo wzrostu przychodów albo skala biznesu e-commerce, lub po prostu obiecują wyniki lepsze niż w minionym roku. Natomiast analitycy za każdym razem podkreślają, że prognozy wyników sektora na ten rok są obarczone sporym błędem. Mimo tych trudności postanowiliśmy sprawdzić, jaka jest wypadkowa oczekiwań biur maklerskich dla największych trzech firm z branży notowanych na warszawskiej giełdzie: LPP, CCC i VRG.

Gorący czas

Jak się okazało, sprawa nie jest prosta, chociaż agencja Bloomberg agreguje prognozy biur publikowane przy okazji wydawania rekomendacji, ich aktualizacji czy periodyków, takich jak zbiorcze prognozy wyników kwartalnych lub strategie. Chodzi o to, że w tym roku z jednej strony analitycy nie tylko niechętnie mówią o prognozach na najbliższe miesiące, ale też relatywnie często szacunki aktualizują. Z drugiej strony część rekomendacji, a w raz z nimi i prognozy, jest zawieszona, co przynajmniej teoretycznie powinno mieć wpływ na średnią prognoz widoczną w agencjach finansowych. Wreszcie nawet najlepszym zdarzają się błędy i wydawałoby się dostępne od ręki informacje wymagają weryfikacji.

Za sprawą zmian personalnych zawieszone są np. rekomendacje biura maklerskiego mBanku dla LPP, CCC i VRG. Z kolei Dom Maklerski Trigon zawiesił wydawanie rekomendacji dla VRG. Haitong Bank nadal nie wznowił zaś wydawania zaleceń dla sektora. Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP, pytany o to, ilu analityków wydaje obecnie rekomendacje dla spółki, przyznał w czwartek, że nie jest w stanie tego precyzyjnie ocenić. – Liczba analityków jest nieco mniejsza. Następuje konsolidacja na rynku. Ale widzimy większe zainteresowanie inwestorów zagranicznych – powiedział. W jego ocenie zagraniczni inwestorzy częściej pukają do drzwi LPP za sprawą coraz szybciej rozwijającego się biznesu spółki w innych krajach.

Reklama
Reklama

Różne tempo poprawy

Wróćmy jednak do prognoz dla spółek na ten rok. Z wyliczeń „Parkietu" wynika, że biura maklerskie spodziewają się w tym roku najszybszego wzrostu biznesu po Grupie LPP. Najszybciej poprawiać ma się EBITDA CCC, a wszystkie trzy firmy powinny zakończyć rok zyskiem netto.

Skonsolidowane przychody grupy LPP kierowanej przez Marka Piechockiego w tym roku miałyby się powiększyć o 39 proc. w porównaniu z tymi osiągniętymi w roku poprzednim i zbliżyć do około 11 mld zł. Szybciej niż przychody rosnąć ma zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA), bo o 58 proc., do blisko 2 mld zł. Natomiast jeśli chodzi o wynik netto, to dostępne do czasu zamknięcia tego wydania szacunki mówią o zarobku w wysokości 540 mln zł.

Jeśli chodzi o obuwnicze CCC, to średnia prognoz biur dla tej grupy przewiduje około 19-proc. wzrost przychodów, do 6,7 mld zł. Eksperci spodziewają się natomiast skokowej poprawy EBITDA (o 370 proc.) – ma ona wynieść w tym roku 635 mln zł. Natomiast wynik netto CCC ma być symboliczny.

Prognozy dla Grupy VRG przygotowuje nieliczne grono analityków. W naszych szacunkach uwzględniliśmy tylko te trzy, których rekomendacje dla krakowskiej firmy nie są zawieszone (pominęliśmy szacunki BM mBanku i DM Trigon). Tak przygotowane dane mówią, że tegoroczne przychody właściciela takich marek jak Vistula Wólczanka, Bytom, Deni Cler i jubilerski W.Kruk powinny urosnąć rok do roku o 18 proc. i przekroczyć ponownie 1 mld zł. Z kolei EBITDA VRG miałaby wynieść 144 mln zł (wzrost o 48 proc. rok do roku), a wynik netto 39 mln zł.

Radosław Jakociuk, wiceprezes VRG, nie chciał w piątek odnosić się do tych liczb, tłumacząc, że spółka nie publikuje prognoz. – Jako zarząd zakładamy, że wyniki grupy w tym roku będą istotnie lepsze w porównaniu z 2020 r., przy lepszej rok do roku sprzedaży. Już wcześniej zaznaczaliśmy, że nie liczymy na powrót do poziomów z 2019 r., który był historycznie rekordowy – podtrzymał Jakociuk.

W czerwcu trwa dobra passa

Maj był dla sektora bardzo dobrym miesiącem. To, w jakim tempie sieci sklepów z odzieżą i obuwiem będą odrabiać straty poniesione w czasie lockdownu, zależeć będzie teraz od zachowania konsumentów i od tego, czy rząd zarządzi kolejne zamknięcia gospodarki, jeśli wakacyjny luz i niewystarczająca liczba zaszczepionych przyniosą ponowny wzrost liczby zachorowań na Covid-19.

Reklama
Reklama

Na razie szefowie spółek mówią o dobrych wynikach sprzedaży również w czerwcu. W czwartek, przy okazji omawiania wyników za pierwszy kwartał, informował o tym wiceprezes LPP. Podobny trend widzi wiceprezes VRG pytany o to, czy majowy skok nie wynikał jego zdaniem z efektu odroczonego popytu.

– Ruch w sklepach utrzymuje się na zadowalającym poziomie również w czerwcu, więc ten efekt kumulacji nie był na tyle duży, żeby zaburzyć pewien pozytywny trend, który widzimy. Nasze obserwacje wskazują raczej na to, że popyt buduje stopniowy powrót do większej intensywności życia społecznego i gospodarczego, w tym w szczególności powrót tradycyjnie odbywających się wiosną i latem uroczystości rodzinnych, jak komunie i wesela – mówi menedżer VRG. Nie precyzuje jeszcze, w jakim tempie rosły przychody grupy w kończącym się miesiącu. – Jesteśmy zadowoleni z popytu w czerwcu. Pokażemy wzrost sprzedaży i przychodów rok do roku – zapewnia.

Z sektora przebija wiara, że najgorsze już za nim. Założyciel CCC Dariusz Miłek i prezes spółki Marcin Czyczerski wystąpili niedawno na scenie, prezentując nowe otwarcie firmy. Przemysław Lutkiewicz przyznał w czwartek, że sytuacja LPP stabilizuje się, poprawiająca się rentowność grupy to dobry prognostyk na przyszłość. Zapowiedział też, że nie tylko w tym roku, ale i w kolejnych latach grupa będzie wypłacać dywidendę w ratach. – Jesteśmy ciągle ostrożni, jeśli chodzi o optymizm, ale na pewno możemy powiedzieć, że biznes VRG jest stabilny – mówi Jakociuk. – Największą niewiadomą jest i pozostanie sytuacja epidemiczna. Nie ukrywam, że liczymy na to, iż wiosenny lockdown był ostatnim w bieżącym roku. Jeśli mielibyśmy mieć do czynienia z czwartą falą i powrotem obostrzeń, na pewno będzie się to negatywnie przekładało na nasze wyniki – dodaje.

Handel i konsumpcja
Modivo zamiast CCC na giełdzie. Choć nie wszędzie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Handel i konsumpcja
Allegro bez zmiany kierunku. Niedźwiedzie nadal rozdają karty
Handel i konsumpcja
Burza wokół Dino. Dziś spotkanie z władzami firmy
Handel i konsumpcja
Akcje Dino Polska pod dużą presją. 30 zł na celowniku podaży
Handel i konsumpcja
Kwartalne wyniki LPP. Firma pokazała dane o sprzedaży. Ile mogła zarobić?
Handel i konsumpcja
Wojna w polskim e‑handlu. Erli składa pozew przeciw Allegro
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama