Z Piotrem Czyżakiem, prezesem Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych, rozmawia Marek Chądzyński
Kilka tygodni temu Wojciech Kolańczyk, poprzedni prezes Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych, ostrzegał przed falą oszustw, jakie nękają polski leasing. Dlaczego KPL dopiero teraz o tym mówi? Branża leasingowa funkcjonuje w Polsce od kilku już lat. Czy to oznacza, że do tej pory tego problemu nie było?Był i w dużym stopniu zagrażał nam już na początku lat 90., chociaż wtedy był ?równomiernie rozłożony? w całym segmencie finansowym. Przestępcy w równym stopniu atakowali banki, jak i firmy leasingowe. W naszej branży do żadnych spektakularnych afer nie doszło ? przynajmniej nie mamy żadnych informacji na ten temat. Teraz znów zaczęliśmy o tym mówić, bo w ubiegłym roku Konferencja Przedsiębiorstw Leasingowych postanowiła bardziej zaangażować się w zwalczanie przestępczości wymierzonej w leasing.W jaki sposób?Przeprowadzamy szkolenia dla policji na temat istoty leasingu. Cykl seminariów będzie kontynuowany, a jego adresatami będą też same firmy leasingowe. Cel tych seminariów to m.in. wymiana doświadczeń na temat metod stosowanych przez przestępców.Jednak teraz ? jak sam Pan powiedział ? informacji na ten temat ciągle brakuje.Próbujemy doprowadzać do pewnej wymiany doświadczeń. Od kilku lat mamy bank informacji o nierzetelnych kontrahentach. Muszę jednak przyznać, że nie działa on jak należy. Wynika to głównie z tego, że część firm leasingowych informacje o przestępstwach traktuje jako element przewagi nad konkurencją i takich danych nie ujawnia.Czy to oznacza, że nawet w obliczu zagrożenia przestępczością firmy leasingowe nie potrafią współdziałać?Można powiedzieć inaczej: skoro nie ma ścisłej współpracy, to nie ma poczucia poważnego niebezpieczeństwa. Kiedy środowisko czuło się zagrożone, np. w sprawach fiskalnych, konsolidowało się i wspólnie poszukiwało rozwiązań.To skąd w takim razie opinia o ?fali oszustw??Niestety, nie mamy żadnych mierników, dzięki którym moglibyśmy ocenić, jaka jest rzeczywista skala problemu. Wiemy, że oszustwa i wyłudzenia nie są zjawiskiem rzadkim. Nie ma chyba firmy leasingowej, która nie spotkałaby się z próbą jakiegoś ?przekrętu?. Zdarza się, że ofiarami jednego przestępcy lub ich grupy pada kilkadziesiąt przedsiębiorstw. Dokładnych danych jednak nie ma. Jak dotąd, nie było takiej sytuacji, żeby firma leasingowa z tego powodu upadła. Ale nie można tego wykluczyć. Jeśli działania przestępcze są intensywne, mogą grozić utratą płynności.Kto jest najbardziej zagrożony?To nie jest kwestia ani wielkości firmy, ani segmentu rynku. To kwestia procedur. Niewątpliwie przedsiębiorstwo, które deklaruje, że finalizuje transakcję w 24 godziny, jest bardziej narażone na ryzyko przestępstw. Jeśli firma stosuje lepsze procedury kontrolne i całą operację przeprowadza przynajmniej przez kilka dni, to oczywiście niebezpieczeństwo jest mniejsze. Na tym przykładzie widać, jak bardzo różnimy się od banków. My działamy stosunkowo szybko, a w związku z tym jesteśmy bardziej zagrożeni niż banki, które stosują dłuższą procedurę kontrolną.Czy możliwe jest jednak, żeby w warunkach tak ostrej konkurencji na rynku zagęszczać sito weryfikacyjne? To może się nie opłacać.To kwestia pewnego wyważenia między racjonalną weryfikacją a szybkim działaniem, ważnym z punktu widzenia konkurencyjności na rynku, ale bardzo ryzykownym. Może mieć ono fatalne skutki, z upadłością włącznie. Firmę leasingową można szybko doprowadzić do takiego stanu. Na ogół dla poważnych klientów czas załatwiania kontraktu nie jest poważnym problemem. Taki klient ma swoją strategię i przygotowuje się do całej operacji. Jeśli jedynym kryterium, jakim kieruje się w wyborze firmy, jest czas, a na dodatek nie jest on stałym kontrahentem ? to trzeba na niego uważać.Czy firma leasingowa jest w ogóle w stanie przeprowadzić stuprocentowo pewną weryfikację klienta?To poważny problem. Zazwyczaj zbieramy podstawowe dokumenty finansowe, gromadzimy informacje o zaległościach podatkowych, niektóre przedsiębiorstwa chcą też informacji z ZUS. Weryfikacja tego typu dokumentów jest prawie niemożliwa lub bardzo ograniczona. Informacje o braku zaległości podatkowych można potwierdzić tylko w części urzędów. Klient może więc właściwie składać, co zechce.Firmy leasingowe ? aby ograniczać swoje ryzyko ? muszą się skupiać na przedmiocie leasingu, uważnie mu się przyjrzeć i uzyskać potwierdzenie jego wartości. Jednak i w tym przypadku sprawa nie jest prosta, gdyż bardzo często opierają się one na opinii wyceniających je rzeczoznawców. Tu też mamy do czynienia z nierzetelnością, często rzeczoznawcy nawet nie oglądają leasingowanych rzeczy. Zdarza się też, że wyłudzaczem może być ? oprócz leasingobiorcy ? również dostawca przedmiotu. Obaj mogą działać w zmowie, czego efektem jest zawyżenie wartości rzeczy. W kontrakcie cena leasingowanego majątku jest wyższa od rynkowej, a tą nadwyżką dzieli się dostawca z leasingobiorcą. Taki mechanizm stosowany jest zresztą nie tylko w Polsce.Jak wygląda poziom wiedzy wśród policjantów na temat istoty leasingu?Pomysł przeprowadzenia seminariów wziął się stąd, że naszym zdaniem wiedza ta była zbyt skąpa, a przedstawiciele organów ścigania słabo się orientowali w specyfice leasingu. Pierwsze spotkanie zorganizowane zostało przy współudziale Komendy Głównej Policji. W tej chwili w różnych częściach kraju stróże prawa są już przygotowani do walki z leasingowymi oszustami. Ponadto z firm leasingowych mamy sygnały, że współpraca z lokalną policją układa się bardzo dobrze.Czy nie warto nawiązać współpracy z innymi instytucjami, które mogą ucierpieć na fałszywych transakcjach ? np. z bankami?Większość firm leasingowych współpracuje z bankami w celu refinansowania kontraktów. Współpraca ta umożliwia m.in. wstępną weryfikację wiarygodności klienta przez bank. Ostatnio pojawiają się coraz częściej propozycje z firm ubezpieczeniowych. Nie dotyczą one sprawdzania potencjalnych leasingobiorców, ubezpieczalnie chcą raczej wspólnie z nami oceniać wartość leasingowanego przedmiotu, który potem ubezpieczają.Czy otoczenie prawne branży nie ułatwia przestępcom zadania?Z pewnością prawo jest niedoskonałe. Brakuje pewnych rozwiązań, m.in. w prawie karnym. Kodeks karny przewiduje np. kary za składanie fałszywych dokumentów w celu wyłudzenia kredytu, pożyczki lub gwarancji ? przepis nie wymienia jednak transakcji leasingowej. W związku z tym z tego artykułu nie można ścigać przestępców leasingowych. Tymczasem bardzo często mamy do czynienia z różnego rodzaju fałszywymi oświadczeniami i dokumentami. Trudno jest przy braku możliwości podparcia się odpowiednim przepisem udowodnić takie przestępstwo.Czy branża leasingowa jest penetrowana przez zorganizowaną przestępczość? Czy firma leasingowa może być np. wykorzystywana do prania brudnych pieniędzy?Nie bardzo mogę sobie wyobrazić, jak to pranie pieniędzy mogłoby przebiegać. Mimo że działalności leasingowej nie regulują żadne przepisy szczegółowe, to jednak branża jest w pewnym sensie pod ścisłym nadzorem banków ? każda firma współpracuje z wieloma bankami, które ją prześwietlają na wszystkie strony. Możliwości wykorzystania firm leasingowych do bezpośredniej działalności przestępczej są znikome. Nie ulega jednak wątpliwości, że leasingiem interesuje się zorganizowana przestępczość ? docierają do nas informacje z policji na ten temat. Najczęściej grupy przestępcze usiłują dokonywać wyłudzeń leasingowych. Działalność leasingowa nie ma jednak żadnych specjalnych predyspozycji, aby mafia mogła ją w jakiś szczególny sposób wykorzystywać do swoich celów.Dziękuję za rozmowę.