Nowe zagrożenie dla Polski
Zdaniem Morgan Stanley Dean Witter, Europę może czekać nowy ?szok naftowy?, a rynki tej groźby jeszcze nie doceniają.
Cena ropy może dojść do 35?40 dolarów za baryłkę. Jeśli do tego dojdzie, odbije się ona na wskaźnikach inflacji, bilansach płatności bieżącej i kursach walut; boleśnie dotknie to również Polskę ? jako importera ropy, kraj o dużym deficycie płatności bieżących i należący do rynków nowych. Szansa na uniknięcie szoku ? powiedziano Parkietowi ? może pojawić się po 20 stycznia, gdy w Białym Domu zasiądzie zapewne George Bush młodszy.MSDW podniósł alarm, ponieważ sądzi, że na rynkach nie ma świadomości, iż istniejące dziś ograniczenia zdolności produkcyjnej krajów wydobywających ropę naftową są realne, a oczekiwania, że OPEC będzie w stanie zwiększyć wydobycie, aby zapobiec wywindowaniu cen do poziomu, który zagrozi dyscyplinie w ramach tego ugrupowania, nie uwzględniają faktycznych uwarunkowań.Bank ten przypomina, że na sesji pod koniec marca spotykający się bez udziału Iraku ministrowie OPEC uzgodnili, że będą starali się utrzymać wydobycie ropy na takim poziomie, aby jej cena mieściła się w przedziale 22?28 USD za baryłkę. Maksimum to zostało przekroczone 7 czerwca. Na rynkach oczekuje się więc, że lada chwila OPEC zwiększy dostawy ropy, aby utrzymać cenę poniżej tego pułapu. Na nadzwyczajnej sesji ministerialnej OPEC, jaka odbyła się 21 czerwca, podjęto decyzję o kolejnym zwiększeniu produkcji do 25,4 mln baryłek dziennie (w porównaniu z 24,69 mln w I kwartale br.), analitycy MSDW twierdzą jednak, że nie zmienia to ich konkluzji.Zdaniem MSDW, moce produkcyjne eksporterów ropy są obecnie wykorzystywane w 96%, 7 członków tego ugrupowania przypuszczalnie doszło już do pułapu wydobycia. Niewielkie rezerwy możliwości wydobycia, wynoszące około 3 mln baryłek dziennie, mogą mieć jeszcze Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale z kolei pozostała siódemka nie zgodzi się na wzrost podaży, który by jej nie objął.Paroletnie niedoinwestowanieJeden z analityków MSDW wskazuje, że przez kilka lat kraje OPEC poważnie obniżyły inwestycje w sektorze naftowym, przeznaczając większość wpływów na cele socjalne. W latach, gdy ceny ropy były niskie, nakłady na poszukiwania i wiercenia obniżyli również producenci nie należący do OPEC, gdy zaś ceny wzrosły, byli oni zainteresowani głównie dokonującymi się na tyn rynku fuzjami i przejęciami. Z kolei w Stanach Zjednoczonych wielkie spółki naftowe również obniżyły nakłady inwestycyjne, broniąc notowań swoich akcji przed naporem ?nowej gospodarki?. Z tego powodu, istotniejszy wzrost wydobycia może nastąpić zatem dopiero za kilka lat.Wizja nowego szoku naftowego nie jest dla tego banku głównym scenariuszem, ale jego ekspert branżowy uważa, że o ile dotychczas prognozowano, że w II półroczu ceny ropy spadną do około 22,5 USD za baryłkę, to należy zacząć myśleć o cenach na poziomie 35?40 USD za baryłkę.Ekonomista MSDW uważa, że wzrost przeciętnej przyszłorocznej ceny ropy naftowej z 22,50 do 32 USD za baryłkę przyniósłby w Europie zachodniej wzrost inflacji z 1,6% do 2,6% i zwolnił wzrost gospodarczy z 3,5% do 3%, aczkolwiek podkreśla, że szacunki te mogą być zbyt optymistyczne. Ostrzega, że największe straty z tego tytułu poniesie jednak nie Europa zachodnia, która zmniejszyła energochłonność PKB, jak też zliberalizowała rynki towarowe i rynek pracy, ale kraje zaliczane do rynków nowych. Wskazuje również, że jeśli kraje OPEC ?przeciągną strunę?, to popyt na ropę spadnie równie szybko, jak w ciągu minionego roku wzrósł ? a wówczas najbardziej ucierpią najuboższe kraje wchodzące w skład tego ugrupowania.Odmowa USAW rozmowie z Parkietem specjalista MSDW zwrócił też uwagę na fakt, że obecne ceny ropy mogą być skutkiem braku reakcji rządu Stanów Zjednoczonych na prośbę Arabii Saudyjskiej, aby zwiększając stan rezerw strategicznych Ameryka wchłonęła nieoczekiwany nadmiar ropy, do jakiego doszło w wyniku kryzysu finansowego w krajach azckich, kiedy to w krajach arabskich zabrakło zbiorników i ropę nalewano do nawet najstarszych tankowców. Z tej odmowy ? powiedział nasz rozmówca ? Arabia Saudyjska wyciąga obecnie wnioski, możliwe jest jednak, że gdy w Białym Domu zasiądzie prezydent Bush, współpraca między tymi krajami na rynku paliw poprawi się.W komunikacie OPEC po spotkaniu, które odbyło się 21 czerwca, zwrócono natomiast uwagę, że głównym powodem wysokich cen benzyny są nie ograniczenia wydobycia, ale akcyza, która zwłaszcza w Europie zachodniej stanowi do 70% ceny detalicznej. Ponieważ najwyższa jest ona w Wlk. Brytanii, 26 czerwca brytyjskie spółki naftowe ostrzegły, że wobec spodziewanego wkrótce dojścia ceny benzyny do 1 funta za litr trzeba będzie w awaryjnym trybie ? i rzecz jasna, kosztem nabywców ? przerabiać liczniki na wszystkich stacjach benzynowych w kraju. Gdy je instalowano, nikt nie wyobrażał sobie, żeby liczba pensów za litr była trzycyfrowa.Zważywszy że przed czerwcowym spotkaniem OPEC cena ropy Brent na rynku spot wynosiła 29,53 USD za baryłkę, a już nazajutrz ? 30,20 USD za baryłkę, dzień ten może nadejść szybciej, niż wszyscy sądzą, ale też ? na co również wskazuje rozmówca Parkietu ? bliższa może być chwila załamania dyscypliny OPEC i spadek cen ropy do 10 USD za baryłkę.
Mariusz Kukliński (Londyn)