Thomas Bailey ? twórca i szef funduszu powierniczego Janus

Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość jednego z najppularniejszych menedżerów funduszu powierniczego w USA ? założyciela i zarządzającego Janus Fund, Thomasa Baileya.Jak donosi internetowa edycja ?Financial Timesa?, problemy zaczęły się w kwietniu br. Wówczas to spółka Kansas City Southern Industries (KCSI), właściciel 82% akcji Janus Capital, zwróciła się do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o zgodę na to, aby przetransferować wszystkie swoje aktywa do nowego holdingu Stilwell Financial, w tym również udziały w Janus Company. Jej przedstawiciele złożyli również deklarację (uważaną przez wielu za niefortunną), iż w razie potrzeby nowy holding może zarządzać aktywami funduszu. Uznano to za osobisty policzek dla Thomasa Baileya, oznaczający brak zaufania dla szefa Janus Fund.Komisja zgodziła się na propozycję KCSI, większościowego akcjonariusza Janus od 1984 r., i transfer środków do Stilwell Financial nastąpi ostatecznie 12 lipca. Wielu uważa, że może to być również data ustąpienia ze stanowiska Thomasa Baileya. Może on wówczas zabrać ze sobą 21 bardzo dobrych menedżerów, którzy są współtwórcami sukcesu funduszu.Sam Bailey, tradycyjnie nieśmiały w kontaktach z mediami, nie wypowiedział się jeszcze na temat całego zamieszania. ? Istnieje prawdopodobieństwo, że Tom Bailey, który ceni sobie niezależność, odejdzie z Janus i założy nowy fundusz. Nie sądzę jednak, żeby tak się stało. Ma on już swój wiek, a ponadto zawsze słynął z tego, że nie jest pazerny na pieniądze ? uważa Joseph Cornell z chicagowskiej firmy consultingowej Spin-Off Advisors.Dużo większe konsekwencje może to mieć natomiast dla samego Janus Fund, kojarzonego zawsze z osobą Toma Baileya. Instytucja ta, zatrudniająca 2700 osób, zarządza teraz aktywami w wysokości 290 mld USD, co stawia ją na piątym miejscu wśród wszystkich funduszy w USA.Tom Bailey urodził się w Pitsburghu. Studiował ekonomię na Michigan State University, a tytuł MBA zdobył na University of Western Ontario. Po studiach, jako wielki miłośnik narciarstwa, przeniósł się do górzystego Colorado i podjął pracę w małym biurze maklerskim w Denver. Następnie przeniósł się do podobnej instytucji w Nowym Jorku. Strategiczną dla swoich przyszłych losów decyzję podjął w 1968 r. Wówczas to wziął kredyt w wysokości 150 tys. USD i zajął się inwestowaniem na giełdzie na własną rękę.Ponieważ dobrze mu szło, w 1969 r. wrócił do Colorado i postanowił zarządzać również cudzymi aktywami, zakładając Janus. O tym, że instytucja ta cieszy się teraz dużym zaufaniem inwestorów (na początku różnie się jej wiodło), świadczy choćby fakt, że w ub.r. Janus osiągnął stopę zwrotu 47,1%, podczas gdy tacy potentaci, jak Fidelity Contrafund, czy Ultra mogli pochwalić się zwyżkami odpowiednio: 25% i 41,5%.

Ł.K.