Państwo jest pewnego rodzaju firmą, mającą znaczny majątek. Państwo polskie posiada majątek o wartości kilkuset miliardów złotych, choć tylko część z niego przynosi konkretne dochody i nadaje się do prywatyzacji. Tak jak w każdej firmie, zarządowi chodzi o to, by majątek przynosił jak największe dochody. Jest jeden problem, mianowicie taki, że zarząd tej wielkiej firmy ? państwa ? zmienia się co kilka lat i stara się maksymalizować korzyści z majątku w horyzoncie czasowym, wyznaczanym kalendarzem wyborczym. Można to określić jeszcze w inny sposób ? rząd stara się maksymalizować strumień bieżących dochodów podatkowych i majątkowych, nie specjalnie przejmując się stanem gospodarki po upływie jego kadencji. Widać to choćby po rozpoczętej właśnie procedurze przydzielania koncesji na nową generację telefonów mobilnych. Gdyby przed podobnym problemem stanęła prywatna korporacja, uwzględniałaby w swej decyzji kilka czynników: wpływ koncesji na bieżącą wartość własnego majątku, na zdolność dalszego rozwoju, na tworzenie dla swoich produktów rynku zbytu itd. Tymczasem rząd, sprzedając koncesje na UMTS, stara się maksymalizować tylko jeden czynnik, mianowicie przychody z koncesji. Ma to jedną dobrą stronę. Przetarg, oparty na licytacji, pozwoli być może uniknąć podejrzeń o korupcję, niejasnej sytuacji, gdy rzadkie dobro, jakim jest pas częstotliwości, zostało przydzielone poniżej rzeczywistej wartości, według nieczytelnych kryteriów. Są jednak także negatywne strony wysokiej ceny, jaką minister łączności żąda za koncesję na UMTS. Jest jasne, że wysoka cena koncesji spowoduje spadek wartości spółek, które je uzyskają, a tak się składa, że państwo w spółkach tych ma bezpośredni lub pośredni udział. Skarb Państwa wciąż dysponuje pokaźnym pakietem TP SA, KGHM (udziałowiec Polkomtela), państwowe są Polskie Sieci Elektroenergetyczne i kilka innych spółek, które są udziałowcami firm już działających na rynku telefonii komórkowej i ubiegających się o koncesje na UMTS. Krótko mówiąc, państwo sprzedaje po bardzo wysokiej cenie koncesje sobie samemu. Obniża w ten sposób wartość swego majątku, a maksymalizuje bieżący strumień dochodów. Jeżeli rzeczywiście uda się uzyskać z koncesji przychody, zaplanowane wcześniej na 13 mld zł, to może się okazać, że akcje TP SA, KGHM, PSE i kilku innych spółek, których większe lub mniejsze pakiety są w rękach ministra skarbu, stracą na wartości. Jeżeli cena koncesji zostałaby ustawiona znacznie niżej, pewnie na wartości by zyskały. Nie wiem, czy minister łączności wraz z ministrem skarbu kalkulację taką sporządzili. Wiadomo, że pieniądze z koncesji potrzebne są obecnemu rządowi, dochody z prywatyzacji spółek zaangażowanych w telefonię komórkową zaś zasilą kasę już przyszłego rządu. Wartość spółek ubiegających się o koncesję na UMTS to tylko wycinek szerszego problemu. Wysoka cena koncesji zostanie przeniesiona na cenę usług, a zatem stanie się czymś w rodzaju akcyzy. Tak jak każda akcyza przesunie krzywą popytu na nową usługę, podnosząc jej cenę i ograniczając możliwości rozwoju. Gdyby cena została ustalona na niższym poziomie, spółki rozwijające UMTS szybciej osiągnęłyby zyski, których część zasiliłaby państwową kasę w postaci kilku rodzajów podatków. Zamiast tego rząd decyduje się jak najszybciej zgarnąć dla siebie cały zysk z nowej technologii w postaci opłaty koncesyjnej. Jeżeli spółki rzeczywiście zgodzą się żądaną cenę zapłacić, rząd osiągnie bardzo duże wpływy kosztem zmniejszenia wpływów w następnych latach. Gdyby na czele spółki ?Polska SA? stał odpowiedzialny zarząd, powinien przeprowadzić rachunek bieżącej wartości (NPV) wpływów podatkowych i porównać, który wariant jest bardziej opłacalny ? wysokiej opłaty jednorazowej czy korzyści rozłożonych w czasie. Obawiam się, że rachunku takiego nie przeprowadzono. Wysokie opłaty koncesyjne za UMTS mogą mieć pośredni wpływ na koniunkturę całej gospodarki. Z pewnością przyczynią się do pogorszenia warunków funkcjonowania ?nowej gospodarki? i zahamują dyfuzję innowacji w całej gospodarce. Spadek notowań spółek ?nowej gospodarki? przyczyni się do przedłużenia bessy na warszawskiej giełdzie, na czym straci także państwo, które przecież wciąż jest największym udziałowcem spółek na giełdzie notowanych. Wpływy z UMTS zostaną przeznaczone na bieżące wydatki rządu, zostaną skonsumowane w postaci transferów socjalnych i dotacji. Koszty koncesji będzie ponosić cała gospodarka jeszcze przez wiele lat.

Witold Gadomski, publicysta ?Gazety Wyborczej?