Korzyści odnoszą głównie akcjonariusze firm przejmowanych
Nie udało się w pełni zintegrować kupowanych firm, ceny okazały się zbyt wysokie bądź też nie do końca przeanalizowano stopień komplementarności przejmowanych spółek z własnym biznesem.
Z tych właśnie powodów niektóre spośród najgłośniejszych fuzji lat 90. przyniosły rozczarowanie firmom przejmującym i ich akcjonariuszom. ?Wall Street Journal Europe? wymienia nie tylko głośną swego czasu transakcję niemieckiego koncernu Daimler Benz, który za 40 mld USD kupił amerykańskiego Chryslera, ale także akwizycje AT&T o wartości ponad 100 mld USD oraz zakupy Nations Bank, First Union, Walt Disney, WorldCom czy Conseco.Nie chodzi wyłącznie o kursy akcji spółek przejmujących, gdyż w ostatnich latach ich walory po ogłoszeniu transkacji, jak wynika z badań Salomon Smith Barney, zwykle bywały gorsze od rynku. Analitycy tego banku inwestycyjnego poddali analizie kontrakty o wartości powyżej 15 miliardów USD zawarte od 1997 r. i okazało się, że akcje spółek przejmujących reprezentowanych w indeksie Standard&Poor's 500 były gorsze od tego wskaźnika o 14 punktów procentowych, od firm z branży zaś o 4 pkt. proc.Steven Kaplan, profesor uniwersytetu chicagowskiego, uważa, że fuzje przynoszą korzyści głównie akcjonariuszom firm przejmowanych.Częstym błędem popełnianym przez umawiające się strony jest niedocenianie delikatnych kwestii, takich jak różnice kulturowe, mogących prowadzić do odpływu kadr, jak to miało miejsce w przypadku Chryslera. ? Część uroku tkwi w kulturze organizacji, wraz z jej zniszczeniem ulatnia się część wartości, za którą się zapłaciło ? twierdzi David Nadier, szef Mercer Delta Consulting.Te doświadczenia nie zniechęcają jednak łowców okazji. W tym roku w ramach M&A (fuzje i akwizycje) zawarto na świecie ponad 30 tys. transakcji o wartości 3 bilionów dolarów. W tym samym okresie 1999 r. było 27 tys. transakcji o wartości 2,54 biliona.
W. Z., ?Wall Street Journal?