Kolejne odcinki jednego z najlepszych polskich sitcomów, które drukowane są przez rodzimą prasę oraz publikowane przez pozostałe media pt. ?Pi Zet You Story?, śledzę z zapartym tchem i coraz większym zainteresowaniem. Co prawda, jeszcze rok temu serial nie zapowiadał się aż tak interesująco, ale piszący kolejne odcinki scenarzyści przeszli samych siebie i mają duże szanse na otrzymanie tegorocznych nominacji do Złotych Lwów Gdańskich. A akcja zaczynała się tak niewinnie. Jeszcze teraz mam przed oczami jeden z pierwszych odcinków. Listopad 1999 r. Stół konferencyjny, kamery, mikrofony, światła jupiterów, tłum dziennikarzy i oni ? aktorzy obwieszczający światu sukces. To najlepsza moja prywatyzacja ? powiedział obsadzony w roli ministra Emil Wąsacz i zainkasował do budżetu 3 mld zł za sprzedaż praw do współdecydowania o przyszłym scenariuszu ?Pi Zet You Story?. Na drugim planie uśmiechy rozdawali siedzący obok siebie: reprezentujący zagraniczne środowisko aktorskie Joano Talone (rodzina Eureko), znany z wielu polskich filmów, m.in. ?Przejęcia Banku Gdańskiego?, Bogusław Kott (rodzina BIG-BG) oraz objawienie ostatnich sezonów, uzdrawiający polskiego molocha ubezpieczeniowego utalentowany lekarz ? Władysław Jamroży (rodzina PZU).Dobry sticom, by nie był nudny i przyciągnął przed TV tłumy widzów potrzebuje wartkiej akcji, wyrazistych postaci i interesujących wątków. I z pewnością znajdziecie to Państwo w ?Pi Zet You Story?. W naszej ?Izaurze? wystąpiły m.in. najstępujące elementy: miłosny (scenę zdrady bardzo dobrze zagrano w odcinku ? ?Władek, co ty robisz?), sensacyjny (?Podsłuch w PZU? i ?Kto szpiegował zarząd?, ?Kolejny anonim?), waleczny (?Atomowy minister?, ?Bój o fotele?, ?Ministerstwo wojny?), hazardowy (?Jamroży rozdał karty?), sportowy (?Strony rzucają oskarżenia), erotyczny (?Grupą panowie?, ?Jedenaście razy nie?) i metafizyczny (?Sąd przywrócił Zdrzałkę?, ?Pojawia się i znika?).W filmie bardzo ważna jest obsada. Ponieważ gra niektórych aktorów nie bardzo podobała się producentom i nie była do końca zgodna z filmową racją stanu, w trakcie kręcenia kolejnych odcinków dokonano kilku zmian personalnych. Angaż do roli ministra otrzymał występujący przedtem przy Wiejskiej Andrzej Chronowski. Najwięcej jednak problemów filmowcy mają z obsadą kluczowych ról w rodzinie PZU. Wątek ten jest wprost uwielbiany przez widzów i tak dobrze grany przez aktorów, że dorobili się oni nawet swoich dublerów. Zarówno jedni, jak i drudzy poruszają się czasem w towarzystwie obstawy. Po co im ochrona? Po pierwsze, trudno opędzić się od fanów proszących o autografy, po drugie każde potknięcie może grozić utratą roli na rzecz dublera.Popularność serial zawdzięcza nie tylko dobremu scenariuszowi i aktorom, ale także wynajętym firmom public relations, które robią co mogą, by zainteresować filmem media. Ponieważ o ?Pi Zet You Story? wciąż pisze się, ich zdaniem, zbyt mało, pojawiły się nawet płatne ogłoszenia z wybranymi tekstami ze scenariusza. Chyba to jednak była nadgorliwość, bo ostatni odcinek nakręcono z takim rozmachem i inwencją, że serial sam się obroni i utrzyma w rankingach oglądalności. Chciałbym pogratulować pomysłu wprowadzenia do akcji emerytki (odcinek opublikowany w piątkowej ?Rzeczpospolitej? ? ?Prawnicy przejmują inicjatywę?), która nie wiedząc o tym wymieniała stołki w domu rodziny PZU. I teraz powinna być w nagrodę na Seszelach, ale nie jest (koszt wysłania ekipy do tego kraju jest zbyt wysoki).Jestem tylko nieco zniesmaczony kwestią zmęczonego grą adwokata, który w ostatnim odcinku powiedział ?Myśli pan, że prostytutka jest zadowolona, gdy przez sto godzin ma klientów non stop?? Tego z pewnością nie powinny oglądać dzieci.Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki, tym bardziej że powinniśmy się z nich dowiedzieć, czy rodzina Eureko za ?krzywdy moralne? otrzyma 1,5 mln zł od świntuszka, który kiedyś przewodził rodzinie PZU i nadal utrzymuje z nią bliskie intymne kontakty.Tylko jedno mnie martwi. Koszty produkcji serialu ciągle rosną. Tantiemy odbierają aktorzy. Coraz wyższe sumy pochłaniają zatrudnieni do filmu statyści (kancelarie prawne, agencje public relations, ochroniarze itd.). Mam niemiłe wrażenie, że za to przedsięwzięcie zapłacą nie producenci serialu, ale my wszyscy. Jest jeszcze iskierka nadziei, że scenariusz kupi jeden z krajów Ameryki Łacińskiej. Do Ameryki Północnej nie ma co startować. Tam obecnie oglądają bardziej pasjonującą ?Walkę o fotel prezydenta?.

Marek Zadraps Nazwy poszczególnych odcinków to tytuły i śródtytuły z gazet szeroko opisujących serial