Efekt stycznia tym razem oznaczał straty

Po okresie grudniowej zwyżki, styczeń nie był dobrym miesiącem dla inwestorów. Liczący na efekt stycznia inwestorzy ponieśli straty na akcjach ze wszystkich sektorów, z wyjątkiem banków. Najboleśniej odczuli to właściciele spółek informatycznych, którzy przed rokiem święcili triumfy.

Stracili prawie wszyscyNajwiększe straty poniosły akcje firm sektora informatycznego (-6,46%) oraz notowane na rynku równoległym i wolnym (WIRR spadł o 6,15%). O ile jednak straty spółek kojarzonych z nowymi technologiami nie zdołały zniwelować wzrostów sprzed miesiąca, o tyle w przypadku spółek drugiego parkietu, bilans w ujęciu dwumiesięcznym był już ujemny.Stosunkowo dobrze spisały się tym razem branże tradycyjne. Sektory budowlany i spożywczy straciły bardzo niewiele, bo odpowiednio 0,02% i 0,75%. Miesiąc na plusie zakończyły jedynie banki, których indeks zyskał 5,33%. W ten sposób (dzięki dużemu udziałowi sektora finansowego w indeksie całego rynku) uratowały one WIG przed poważniejszą zniżką. W efekcie bowiem główny wskaźnik warszawskiego parkietu zamknął pierwszy miesiąc roku na poziomie 17 602,91 punktów, czyli o 1,37% niższym niż na koniec 2000 roku.W rozbiciu na poszczególne walory okazuje się, iż największa zmiana in minus w styczniu dotyczyła ŁDA. Strata na poziomie blisko 50% nie była jednak konsekwencją niekorzystnych informacji. Obecny kurs spółki nie uwzględnia już praw poboru do nowej emisji akcji, które w dotychczasowej cenie papierów stanowiły kilkadziesiąt procent. Ponad 48-proc. zwyżkę zanotowały natomiast papiery Ireny, gdzie nasiliła się rywalizacja pomiędzy dwoma zwaśnionymi grupami akcjonariuszy. Rodzina Kieleckich oraz przedsiębiorstwo Minex ?zbierały siły? przed NWZA i dokupowały walorów tak, aby zdobyć przewagę w akcjonariacie.Duże wahania kursów zanotowano na papierach spółek, których kondycja finansowa pozostawia wiele do życzenia. Przykładowo, Chemiskór nie przestawał zwyżkować i pomimo 35-proc. wzrostu w grudniu, w styczniu zyskał kolejne 37%. Spekulacyjne posunięcia, zwłaszcza na ostatniej sesji miesiąca, można było także obserwować na papierach takich spółek, jak Atlantis i Ocean.NFI jak informatykaPo okresie grudniowego uspokojenia, kiedy to indeks funduszy praktycznie stał w miejscu, styczeń był zdecydowanie gorszy dla właścicieli akcji NFI. Wskaźnik ten spadł o 5,74%. Najgorzej w zestawieniu wypadł Fund.1 NFI, który stracił ponad 14%, chociaż jeszcze miesiąc temu walor ten był liderem swojego rynku. Na przeciwległym biegunie znalazł się Zachodni NFI, z dodatnią stopą zwrotu na poziomie 10,5%.Futures zwolniły na koniec miesiącaPomimo rekordowej liczby otwartych pozycji obroty na rynku kontraktów terminowych na WIG20 utrzymały się na poziomie porównywalnym to tego sprzed miesiąca. Wyraźnie jednak w drugiej połowie stycznia były mniejsze niż w pierwszej. Pod koniec miesiąca na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 wolumen nie przekraczał 6 tys. sztuk, podczas gdy jeszcze w połowie miesiąca był wyższy niż 10 tysięcy. Analitycy generalnie oceniają, iż przyczyn takiej sytuacji należy upatrywać w niewielkich wahaniach na rynku kasowym giełdy i związanym z tym wyczekiwaniem na wyklarowanie się wyraźniejszego trendu.Z tego powodu mniejszą aktywność wykazywali również day-traderzy, dla których w sytuacji uspokojenia rynku, znacznie maleje szansa na szybki zarobek. Ponadto należy pamiętać, że większe ruchy indeksów zazwyczaj skłaniały część inwestorów do zamykania pozycji w sytuacji kurczących się depozytów, często wbrew ich woli.Zadebiutowały kontrakty akcyjneNa rynku 22 stycznia po raz pierwszy pojawiły się kontrakty terminowe na akcje TP SA, PKN Orlen oraz Elektrimu. W dniu debiutu obrót wyniósł jedynie 43 kontrakty, co było gorszym rezultatem niż oczekiwała giełda. Na kolejnych sesjach zainteresowanie tymi instrumentami systematycznie się zwiększało (obroty wzrosły mniej więcej dwukrotnie). W przeciwieństwie do kontraktów indeksowych liczba otwartych pozycji rośnie znacznie szybciej niż obroty i przekracza osiągane wolumeny. Przyczyn takiego zachowania upatruje się głównie w braku większych zmian na rynku kasowym, a ponadto w tym, iż inwestorzy działający na rynku futures akcyjnych już na początku zajmują pozycje z myślą o dłuższym terminie.Miesiąc wezwańPoczątek roku, jak chyba nigdy przedtem, obfitował w publiczne wezwania do sprzedaży akcji. Zaczęło się od kieleckiej spółki handlowej Nomi, na której wykupienie wszystkich walorów ostatecznie zdecydował się inwestor strategiczny ? holenderski Eijsvogel, należący do brytyjskiego koncernu Kingfisher. Zaproponowana cena (9 zł), była wyższa o 1 zł (12,5%) od ostatniej giełdowej wyceny spółki. Wezwanie to nie było żadnym zaskoczeniem dla rynku, gdyż już przed kilkoma miesiącami inwestor, posiadający wówczas 75% kapitału i głosów, zapowiedział wycofanie spółki z obrotu publicznego.Tydzień później z ofertą kupna po 11,5 zł za papier Kujawskiej Fabryki Manometrów wystąpił Central Europe Gauges Holding. To o ponad 2,50 zł więcej niż wynosiła średnia notowań spółki z 6 minionych miesięcy. Wzywającym była zarejestrowana w Niemczech firma, w której dominującym akcjonariuszem jest amerykański fundusz inwestycyjny ? Riverside Central Europe Fund LLC, który docelowo zamierza kontrolować 75% KFM. Co ciekawe, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych radzi zbojkotować wezwanie, argumentując, iż cena jest zbyt niska.Kilka dni później inwestorzy byli świadkami ogłoszenia przez Accionę wezwania na pakiet 25% akcji Mostostalu Warszawa. Jego powodzenie powinno zależeć od OFE CU, którego przedstawiciele (a instytucja ta kontroluje 6% papierów warszawskiej spółki) uważają proponowaną cenę (14 zł) za zbyt niską, pomimo iż była ona o ponad 20% wyższa niż wynosił kurs przed ogłoszeniem wezwania.Na tym jednak jeszcze nie koniec wezwań. W ostatnich dniach stycznia zostało ogłoszone drugie wezwanie na Bielbaw. Walory tej spółki były już przedmiotem podobnej oferty, przy czym wzywający, czyli spółka Haft po zakończeniu pierwszego wezwania na akcje Bielbawu niezwłocznie ogłosiła kolejne po cenie 15,1 zł. Nowa cena jest wyższa o ponad 7% od poprzedniej. Powszechnie uważa się, iż kolejne wezwanie jest szansą na wyjście z inwestycji przez narodowe fundusze inwestycyjne, głównie Jupiter i Victorię.

Adam Mielczarek