List zarządu ma zdementować pogłoski
Zarząd niemieckiego giganta telekomunikacyjnego Deutsche Telekom wystąpił w obronie dyrektora generalnego spółki Rona Sommera, aby zdementować pogłoski, że wkrótce może on utracić to stanowisko. Krytyka szefa firmy nasiliła się ostatnio w związku z bardzo wyraźnym spadkiem ceny jej akcji. We wtorek wynosiła ona zaledwie 28,69 euro, tj. o 72% mniej od rekordowo wysokich notowań z marca 2000 r.Pogłoski o ewentualnej dymisji Rona Sommera rozpowszechniła prasa, sugerując, że grupa dyrektorów Deutsche Telekom, powiązanych z SPD, stara się przekonać do jego usunięcia rząd, który jest wciąż największym udziałowcem firmy. Obowiązki dyrektora generalnego miałby przejąć tymczasowo Gerd Tenzer, który pretendował do tego stanowiska, gdy ustępował z niego poprzednik Rona Sommera ? Helmut Ricke. G. Tenzera uważa się za człowieka bardziej komunikatywnego od obecnego szefa Deutsche Telekom, ale brakuje mu doświadczenia, zwłaszcza w kwestiach międzynarodowych, jakie ma Ron Sommer, który poprzednio kierował działalnością japońskiego giganta elektronicznego Sony na rynku amerykańskim.W liście skierowanym do 170 tys. pracowników zarząd Deutsche Telekom poparł dyrektora generalnego oraz dotychczasową strategię spółki. W zeszłym tygodniu pozytywnie o Ronie Sommerze wypowiedział się też kanclerz Gerhard Schröder, co uznano za wyjątkowy gest szefa rządu.Pomimo tych zapewnień sprawa ewentualnej dymisji dyrektora Deutsche Telekom może absorbować koła finansowe przynajmniej do walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki, które zapowiedziano na 29 maja, oraz ostatecznego zakupu amerykańskiego operatora telefonii komórkowej VoiceStream Wireless. Finalizacja jego przejęcia nastąpi prawdopodobnie z końcem maja. Formalny wniosek, aby usunąć Rona Sommera, musiałby być złożony najpóźniej sześć tygodni przez zgromadzeniem. Jednak na razie nikt nie wystąpił z taką inicjatywą.Inwestorzy mają Ronowi Sommerowi za złe decyzje, które doprowadziły do spadku notowań firmy. Przypuszcza się także, że jego przeciwnicy starają się wykorzystać ostatnią szansę, aby pozbawić go stanowiska, dopóki rząd dysponuje większościowym udziałem. Po bliskim już przejęciu VoiceStream pakiet akcji należących do państwa zmaleje bowiem do około 45% i wówczas trudno będzie przeforsować taką decyzję.Z drugiej strony eksperci podkreślają, że nawet zdecydowane poparcie szefa spółki może nie wystarczyć, aby uchronić go przed ostrą krytyką. Dla akcjonariuszy najważniejsze są bowiem rezultaty firmy.
A.K.?The Wall Street Journal Europe?