W trakcie trzech ostatnich poważnych fal spadkowych na naszym rynku akcji (VII?X ?99, III?V ?2000 oraz VII?X ?2000) WIG20 tracił odpowiednio 20,8, 23,8 i 27,5% (średnio 24%). Te okresy spadku trwały kolejno 95, 75 i 81 dni (średnio 82 dni). Przy minimum sprzed tygodnia WIG20 tracił 22,2% po spadku trwającym 72 dni. Jak wynika z tego porównania, gdyby rozpoczęty 19 grudnia spadek miał okazać się typowy dla ostatnich 2 lat, to powinien zakończyć się za kilka dni w okolicach poziomu 1400. W ciągu minionych 6 lat tylko fala wyprzedaży akcji wywołana bankructwem Rosji i jego globalnymi konsekwencjami (LTCM) okazała się w tym sensie w istotny sposób ?nietypowa? (WIG ? 27,4%, choć czas jej trwania ? 80 dni ? był już wyjątkowo standardowy). Gdyby założyć, że w ciągu najbliższych tygodni nie czeka nas niespodzianka porównywalna z tą z sierpnia 1998 r., można by w marcu spokojnie akumulować akcje, czekając na późniejsze odbicie (w pesymistycznym wariancie tylko do 1600). Dla aktywnych graczy odpowiedź na pytanie o dokładny poziom końca obecnych spadków byłaby oczywiście bardzo użyteczna. Niestety, na razie brak sygnałów sugerujących uformowanie się dołka. Minimum z poprzedniego czwartku było potwierdzone przez krótkoterminowe oscylatory. A/D line po przełamaniu dołków z października ?98 i marca ?95 znalazła się na najniższym poziomie od 1993 roku, a akcje niektórych największych spółek nadal posiadają spory potencjał spadkowy. Wydaje się więc, że ostatnie minimum zostanie jednak w marcu pogłębione, a ostateczne dno przed wiosennym wzrostem wypadnie gdzieś w szerokiej strefie wsparcia 1250?1400.