W ciągu ostatniego miesiąca Mirosław Lampka, członek rady nadzorczej i jeden z głównych udziałowców STGroup, sprzedał na giełdzie 200 tys. akcji spółki. Łącznie od września ub.r. zbył prawie 500 tys. papierów. Walory STGroup (ok. 100 tys.) sprzedawała także jego spółka zależna STG Capital.Wyprzedaż akcji przez głównych akcjonariuszy z reguły nie jest dobrym sygnałem dla spółki. Duża podaż papierów na giełdzie nie sprzyja także notowaniom, co widać na przykładzie STGroup. Od końca października kurs spółki spadł z 12 do 4 zł. Co prawda, przy obecnej koniunkturze zniżki notowań nie można było uniknąć, ale prawdopodobnie gdyby nie działania udziałowców wrocławskiej firmy, ich skala byłaby mniejsza.Tylko od 15 lutego do 13 marca br. Mirosław Lampka zbył w transakcjach giełdowych 200 tys. papierów STGroup. Sprzedawane akcje stanowiły ok. 20% całomiesięcznego obrotu. Wyprzedaż walorów przez członka rady nadzorczej zaczęła się jednak dużo wcześniej. Już w październiku zbył on ponad 50 tys. akcji. Kolejny pakiet (30 tys. sztuk) został sprzedany w listopadzie. Redukcja pakietu była kontynuowana w br. W styczniu tylko w ciągu jednego tygodnia Mirosław Lampka sprzedał 200 tys. akcji.W wyprzedaży akcji STGroup towarzyszył Mirosławowi Lampce STG Capital, który w tym samym okresie zbył prawie 100 tys. akcji STGroup. Łącznie oba podmioty sprzedały ok. 580 tys. papierów (ok. 6,5% wszystkich). nZ reguły spółki starają się zapobiegać dużej podaży akcji na giełdę obawiając się spadku notowań. Najczęściej organizują konsorcjum lub znajdują inwestora, który odkupuje pakiet. Dlaczego w przypadku STGroup tak się nie stało ? nie wiadomo.
T.M.