Od ubiegłej środy rynek pozostaje w fazie korekcyjnej stabilizacji. Mimo to, że giełdy zachodnie z dnia na dzień notują nowe minima, polska giełda nie spada, a wręcz lekko rośnie. Jest to niewątpliwa zmiana w stosunku do sytuacji sprzed tygodnia, kiedy to WIG był jednym z najgorszych indeksów na świecie.Myślę, że załamanie indeksu DJIA uświadomi w końcu najbardziej optymistycznie nastawionym inwestorom, w jakiej fazie koniunktury znajduje się rynek amerykański. Paradoksalnie może okazać się, że moment ten może być ? choć krótkoterminowo ? przełomowy. Patrząc z perspektywy psychologii giełdowej, osoby dopiero teraz decydujące się na sprzedaż akcji mogą być ? w krótkim okresie ? tzw. ostatnimi sprzedającymi. Z tego też względu rynek może obecnie mieć pewien potencjał wzrostowy, choć nie oceniałbym go na więcej niż 5-10%.Poza czynnikami zewnętrznymi na koniunkturę w Warszawie wpływa również ogólny stan polskiej gospodarki, w tym szczególnie kurs walutowy. Osłabienie wzrostu gospodarczego do poziomu 2-3% w pierwszym kwartale zostało już ? jak sądzę ? zdyskontowane w wycenie akcji. Natomiast obawiam się, że rynek nie docenia kłopotów z bilansowaniem budżetu, zwłaszcza że kłopoty te wejdą na pierwsze strony gazet dopiero za wiele tygodni.Wycena akcji jest już stosunkowo atrakcyjna, co jednak samo w sobie nie jest powodem do kupna akcji. Podstawowym czynnikiem ryzyka jest ukształtowany trend spadkowy, którego sygnałów odwrócenia wciąż nie ma.