Jedno z największych europejskich przedsiębiorstw telekomunikacyjnych ? British Telecommunications ? stanęło przed poważnym problemem. Z jednej strony grozi mu pogorszenie wiarygodności kredytowej i obniżenie ratingu, z drugiej zaś większość działań, które mogłyby temu zapobiec, sprowadzałaby się do sprzedaży części aktywów na wyjątkowo niekorzystnych warunkach.BT, podobnie jak inni operatorzy, poniósł olbrzymie koszty zakupu licencji na bezprzewodowe usługi trzeciej generacji i musi jeszcze sfinansować budowę nowej sieci telekomunikacyjnej. Efektem jest zadłużenie, które sięga 30 mld funtów (47 mld euro).Brytyjski potentat obiecał zmniejszyć je w bieżącym roku o 10 mld funtów poprzez sprzedaż części aktywów oraz pierwotną ofertę publiczną operatora telefonii komórkowej BT Wireless. W grę wchodziłoby też jego wyodrębnienie jako oddzielnej spółki, a także wydzielenie jednostki wydawniczo--reklamowej Yell. Ponadto nie można wykluczyć sprzedaży 26-proc. udziału we francuskiej firmie Cegetel, którego potencjalnym nabywcą byłby jeden z tamtejszych potentatów telekomunikacyjnych ? Vivendi. Prawdopodobna jest też rezygnacja z 20% akcji Japan Telecom, w którym przewagę uzyskał ostatnio brytyjski gigant Vodafone Group.Jednak w obecnej sytuacji rynkowej, gdy ceny akcji firm telekomunikacyjnych są bardzo tanie, każda ze wspomnianych transakcji byłaby dla BT nieopłacalna. W tych warunkach kierownictwo firmy dało ostatnio do zrozumienia, że nie zamierza sprzedawać za bezcen wartościowych aktywów tylko po to, aby uratować na poziomie A swój rating kredytowy. Jednocześnie zamierza na początku kwietnia przeprowadzić w tej sprawie zasadnicze rozmowy z agencją ratingową Standard & Poor?s, która zapowiedziała pogorszenie oceny BT, jeżeli nie przedstawi on wiarygodnych planów redukcji zadłużenia.Niektórzy eksperci uważają, że obniżenie ratingu kosztowałoby firmę 150 mln ? 200 mln funtów, natomiast na sprzedaży części działalności bezprzewodowej BT straciłby miliardy funtów.
A.K., ?Financial Times?