Duża ostrożność i niepewność towarzyszyła ostatnim wzrostom cen akcji na giełdzie. Z jednej strony, może to być odczytane jako pozytywny sygnał, który tworzy podstawy pod dalsze zakupy, ale z drugiej strony, może wskazywać na mniejsze znaczenie dotychczasowych zwyżek. Osobiście uważam, że rynek jest słaby i przed nami są jeszcze możliwe dalsze spadki. Brak istotnych pozytywnych informacji, które przełożyłyby się na długoterminowe wzrosty. W związku z tym, rynek wydaje się żyć od jednego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej do drugiego, a pomiędzy nimi próbuje przewidzieć, jak zachowają się główne indeksy amerykańskie. Pod tym względem nie różnimy się jednak od rynków zachodnioeuropejskich, które w ostatnim okresie również naśladują indeksy w USA. Obecnie jest chyba niewielu inwestorów, którzy próbują inwestować w oparciu o analizę fundamentalną. Śledząc przebieg sesji giełdowych mam wrażenie, że horyzont inwestycyjny skrócił się do zaledwie kilku najbliższych dni.Trudno się zresztą temu dziwić, po tym jak najczęściej pojawiającym się uzasadnieniem ostatnich wzrostów kursów akcji jest wyłącznie ich wcześniejszy spadek. Niemniej jednak, taki stan rzeczy może się utrzymywać nawet przez kilka sesji i tak jak nieoczekiwanie rynek spadał, tak samo nieoczekiwanie może wzrastać. Jednak, sądząc po obrotach niewielu jest chyba inwestorów, którzy naprawdę uwierzyli w trwałe odbicie, co ? jak napisałem na początku ? może się przyczynić do jeszcze kilku sesji wzrostowych. Niemniej w okresie najbliższych miesięcy nie oczekuję trwałej poprawy koniunktury.