W pierwszych miesiącach roku spada bieżąca inflacja. Spada szybko. Rada Polityki Pieniężnej równie szybko redukuje stopy procentowe. Od połowy roku inflacja zaczyna pięknie puchnąć. Na koniec roku cel inflacyjny zostaje, nie po raz pierwszy, przekroczony ze sporym okładem. Reputacja ? w gruzach.

Trwają intensywne poszukiwania winnego. Mamy też odrobinę bicia się we własne piersi. Stopy idą ostro w górę. Na początku kolejnego roku bieżąca inflacja szybko spada. RPP równie szybko redukuje stopy procentowe. W drugiej połowie roku inflacja zaczyna pięknie rosnąć. Reputacja ? zwalcowana. Poszukiwania winnego, jak zawsze, wieńczy sukces. Odrobina stukania się w piersi nie zaszkodzi. I tak dalej... Ile razy można w kółko oglądać ten sam kiepski film?Komunikat po ostatnim posiedzeniu RPP musi wprawiać w zdumienie każdego, kto sięga pamięcią dalej niż wczoraj. A takich ludzi, wciąż jeszcze, paru jest w tym kraju. Myśmy to wszystko już przerabiali. Włącznie z pustą nowomową. Komunikat uzasadniający kolejną comiesięczną redukcję stóp procentowych odwołuje się do merytorycznych racji, które rujnują profesjonalny prestiż władzy monetarnej.W ostatnim roku włożono sporo pracy w to, by przekonać rynki, że Rada kieruje się przyszłym, a nie obecnym poziomem inflacji. A teraz, przy pełnej świadomości, że w drugiej części roku nastąpi odwrócenie trendu dezinflacyjnego, Rada twierdzi, że ?dalsza prawdopodobna obniżka inflacji powinna wzmocnić (...) tendencję? do spadku oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych. To jakiś żart, czy co? Inflacja w ujęciu rocznym przestanie spadać już w kwietniu, a po tradycyjnej letniej dezinflacji zacznie rosnąć. Na dodatek niska tegoroczna baza z początku roku sprawi, że ten trend utrzyma się też w przyszłym roku. Przyszły spadek oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych jest w tej sytuacji tak samo prawdopodobny, jak wygrana AWS w jesiennych wyborach parlamentarnych. Żeby sięgnąć po takie uzasadnienie trzeba czegoś więcej niż rozpacz. Aż strach pomyśleć, co też takiego mogłoby to być.Sięgając dalej odważnie w przyszłość Rada stwierdza, że ?wyraźnie obniżyły się oczekiwania (inflacyjne) banków?. Chciałbym nieśmiało wtrącić, że jest akurat odwrotnie. Po ostatniej redukcji stóp oczekiwania inflacyjne sektora finansowego z całą pewnością wzrosną. Ze wszystkimi konsekwencjami dla rentowności papierów. Nie pierwszy zresztą raz za sprawą Rady. Najpierw było wyznaczenie celu inflacyjnego powyżej oczekiwań. A teraz nastąpiło owocne zasianie zwątpienia, czy Rada jest tak bardzo, jak starała się to nam wmówić zdeterminowana, by osiągnąć cel inflacyjny bliższy dolnej, a nie górnej granicy. Wątpliwości w tej materii są jak najbardziej uzasadnione.Skoro wchodzi się w sekwencję niskich i częstych obniżek stóp, trzeba czegoś więcej niż wiara, że inwestorzy przestaną antycypować kolejne redukcje. A to może oznaczać, że w kolejnym miesiącu, przy kontynuacji wszystkich pozytywnych i negatywnych zjawisk, trzeba będzie otrzepać z kurzu argumenty z ostatniego komunikatu Rady uzasadniającego redukcję stóp, po to jednak, by tym razem uzasadnić jej odłożenie. Prawo serii można przerwać tylko przerywając serię. W ten sposób rada sama zapędza się jednak do kąta.Wszyscy ci, którzy domagali się od wielu miesięcy wyjaśnień, dlaczego rada najpierw zwleka, a później obniża stopy tak nieśmiało, mogą czuć się teraz moralnymi zwycięzcami. Przy takim, jak ostatnio uzasadnieniu nie sposób tego bowiem w ogóle odgadnąć. Redukcja mogła równie dobrze być większa i szybsza, a pewność co do kolejnych obniżek mogła być solidnie ograniczona. A tak będziemy mieli, albo kontynuację serii ze wszystkimi tego powtarzalnymi do znudzenia konsekwencjami, albo przerwanie serii dla podratowania zszarganej reputacji. Czyli ? przypadek beznadziejny. Skutek kolektywnej pracy 9 1/2 Greenspana musi być z definicji kolektywny. To jest takie pękanie nie do końca. Przypadek wyszczerbionej filiżanki. N