Szanowna Redakcjo,Jako stały czytelnik Parkietu i skromny inwestor indywidualny pilnie obserwuję, jak od marca br. królują na łamach Gazety Giełdy dwa tematy natury ogólnej, mocno w moim przekonaniu ze sobą powiązane, a mianowicie: ?Superspeckomisja ds. Rynku Kapitałowego i Giełd? oraz ?Giełda coraz mniej popularna?.Publikowane artykuły, komentarze i wypowiedzi prominentnych przedstawicieli podmiotów działających na rynku giełdowym dosadnie wykazują, że problemy narastają ? takie można odnieść wrażenie ? w tempie lawinowym. Wymagają przeto działań radykalnych w postaci mnożenia kolejnych bytów polityczno-urzędowych w rodzaju sejmowej Komisji Rynku Kapitałowego i Giełd (postulat Pana Prezesa Izby Domów Maklerskich K. Wantoły ogłoszony w Parkiecie nr 52) lub Komitetu Koordynacyjnego przy Prezesie Rady Ministrów (co bardziej pociąga ? jak sam to stwierdził w Parkiecie nr 55 ? Pana Prezesa Związku Maklerów i Doradców K. Grabowskiego). Zrozumiałą powściągliwośią w tym temacie wykazał się Pan Przewodniczący KPWiG.Argumentacja ?za? i ?przeciw?, przedstawiana przez obu Panów Prezesów, wydaje się być, patrząc wycinkowo na kwestię, merytorycznie słuszna i logicznie przekonywająca. Zaskoczyła mnie jednak prowokacyjna niemal niewiedza Pana Prezesa K. Wantoły na temat prawnych i organizacyjnych reguł działania Sejmu, które praktycznie na dzisiaj uniemożliwiają realizację jego koncepcji. Słusznie zauważył Pan Prezes K. Grabowski, że koncepcja ta wymagałaby zmiany konstytucji, co obecnie i w bliskiej przyszłości jest chyba całkiem nierealne.Spójrzmy jednak na sprawy rynku kapitałowego (giełdowego) z nieco szerszej perspektywy, a z takiej zapewne będą patrzeć na te kwestie decydenci polityczni i posłowie, którzy w znakomitej większości nie są z pewnością praktykami w tej materii ani jej teoretycznymi znawcami. Padnie zapewne pytanie, jaki jest społeczny zasięg tej problematyki i jakie są społeczne reakcje na problemy, stawiane przez wnioskodawców utworzenia kolejnego ?ciała? politycznego lub urzędowego.Z badań przeprowadzonych przez ?Infor Opinię? (?Gazeta Prawna? nr 34 z 21?22 marca 2001 r., str. 25) wynika, że 60% społeczeństwa nie posiada żadnych oszczędności. Tylko 35,2% społeczeństwa przyznaje się do posiadania oszczędności, przy czym większość preferuje rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, lokaty długoterminowe i książeczki oszczędnościowe. Zaledwie od 2 do 5% kupuje obligacje, bony skarbowe oraz akcje i papiery wartościowe spółek giełdowych. Nawet biorąc pod uwagę pewne błędy statystyczne i metodologiczne, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż przez taki właśnie pryzmat patrzeć będą na rangę zagadnienia oraz propozycje Panów Prezesów K. Wantoły i K. Grabowskiego decydenci polityczni i posłowie. Dojdzie do tego z pewnością kwestia finansowania realizacji tych koncepcji, bo przecież każdy kolejny byt polityczno-urzędowy to wydatki z kasy publicznej. Nie łudźmy się, że ktoś tam coś będzie robił społecznie.Osobiście zaś bardzo wątpię, aby mnożenie struktur polityczno-urzędniczych było skutecznym lekarstwem na choroby rynku kapitałowego (giełdowego) w Polsce.Może należałoby najpierw udoskonalić te instytucje i narzędzia rynku kapitałowego, które funkcjonują i są dostępne na dzisiaj. Inaczej mówiąc, może należałoby zacząć od ?posprzątania swojego podwórka?.O brudach na tym podwórku piszą bez ogródek inwestorzy indywidualni: panowie Marian Musiał i Dariusz Nowicki na stronie 28 Parkietu z dnia 28 marca br. Z kobiecą delikatnością istotne dla dalszego funkcjonowania rynku giełdowego kwestie porusza pani Danuta Borecka na stronie 28 Parkietu z dnia 29 marca br.Przyłączam się do tych opinii i pozwalam sobie zaapelować do wszystkich Panów Prezesów:Panowie, zróbmy coś, bo zaiste giełda źle się kojarzy znacznej części społeczeństwa.I nie jest to tylko sprawa małej popularności giełdy oraz stereotypów o ryzyku, hazardzie i loterii ujawnionych w badaniach Demoskopu. Jest to także problem takich związanych z giełdą (mniej lub bardziej) negatywnych zjawisk, jak opisany przez red. Grzegorza Zalewskiego, z właściwą mu finezją, ?łańcuszek szczęścia? (Parkiet nr 62, str. 28, a także przejaw ?sterowanego rynku? (tamże, str. 1).Posprzątać też należałoby może swoje podwórko w zakresie sprawności funkcjonowania działających już na rynku kapitałowym (giełdowym) instytucji i jednostek administracyjnych.Politycznym skandalem o trudnych do przewidzenia skutkach może być bowiem np. sytuacja po wejściu w życie przepisów ustawy o ?praniu brudnych pieniędzy?, której to sytuacji prognozę (oby celowo przejaskrawioną) przedstawia red. Dariusz Jarosz w Parkiecie nr 61. I nie będzie tu (przynajmniej dla mnie) wiarygodnym wytłumaczeniem twierdzenie Pana Prezesa K. Grabowskiego, że ?... dotkliwie odczuwana jest ogromna niechęć Ministerstwa Finansów do jakichkolwiek kontaktów z praktykami rynku kapitałowego? (Parkiet nr 55). Zapytam bowiem w tym miejscu retorycznie: a co robiła KPWiG, gdy konsultowano projekt tej ustawy w ramach tzw. uzgodnień międzyresortowych?Te i inne ?kwiatki?, oprócz oczywiście czynników makroekonomicznych, składają się w efekcie na słuszność stwierdzenia Gazety Giełdy Parkiet:?Giełda coraz mniej popularna?.Jest to istotnie przykra dla ludzi związanych z giełdą prawda i wydaje się, że zbędne są dla jej potwierdzenia ?bardzo poważne badania?, zaproponowane przez Pana Prezesa Rady GPW prof. Marka Wierzbowskiego, finansowane zapewne ? przepraszam za szczerość ? za kolejne pieniądze z kasy publicznej.Co zatem proponuję? Zapewne nie ma prostej recepty na szczęście. Ale chociaż posprzątajmy trochę sami ten nasz rynek kapitałowy, aby przynajmniej te 2?3% nie uchodziło w oczach tej 60-proc. większości, która nie ma żadnych oszczędności, za spekulantów, hazardzistów czy wręcz (co osobiście nieraz słyszałem) złodziei, lecz za rozsądnych inwestorów giełdowych, szanujących swoje (i cudze) pieniądze oraz pomnażających je uczciwie, własną nauką i pracą.
Andrzej E. Majchrzak, inwestor indywidualny z Katowic