Co się odwlecze, to nie uciecze ? tak można by skwitować dzisiejsze zachowanie rynku złotego. Na rynku euro znowu spadek ? wspólnej walucie nie udało się pozostać na poziomie powyżej 0,90.
Rano za dolara płacono 4,025 zł (1,25 grosza mniej niż przedwczoraj na zamknięciu transakcji), za euro zaś 3,652 zł (1,5 grosza więcej). Było to 11,1% powyżej starego parytetu, a więc mniej więcej tyle, ile w środę późnym popołudniem. I właściwie od razu wystąpił popyt. Polska waluta powoli, ale systematycznie umacniała się tak, że około 14.30 dotarliśmy do 11,85%. USD ceniono wtedy na 4,005 zł, wspólną walutę na 3,60 zł. Wtedy doszło do niewielkiej korekty i kończyliśmy na 11,7%. Kursy wynosiły odpowiednio 4,023 i 3,607.Po raz kolejny okazało się, że inwestorzy potrzebują trochę czasu, aby zdecydować się na działanie. Oczywiście, czwartkowe umocnienie złotego to nie tylko zasługa dobrych danych o rachunku obrotów bieżących, ale z całą pewnością były one jednym z ważniejszych czynników wzrostu. Poza tym inwestorzy zagraniczni, którzy nabyli obligacje na ostatniej aukcji, muszą teraz zgromadzić środki, aby za nie zapłacić.Jesteśmy już w okolicach rekordowych poziomów sprzed trzech tygodni (wtedy też było około 11,8% powyżej parytetu). Teraz wszyscy zadają sobie pytanie, czy dojdziemy jeszcze wyżej, czy też nie. Niestety, dalsze wzmacnianie złotego jest możliwe. Niestety, bo nie pomaga to polskiej gospodarce.W pierwszych transakcjach za wspólną walutę płacono 0,9088 USD, było to więc prawie o 0,7 centa więcej niż w środę za zamknięciu rynku. Potem było już jednak znacznie gorzej. Właściwie przez cały dzień euro osłabiało się. Jego kurs ponownie zszedł poniżej poziomu 0,90. Kończyliśmy na 0,8965.Na razie waluta europejska bardzo krótko przebywała na poziomie powyżej 0,90. Obok względów technicznych przyczyniły się do tego informacje o gospodarce niemieckiej. Zamówienia przedsiębiorstw okazały się znacznie gorsze od oczekiwań, wskaźnik miesiąc do miesiąca pokazał bowiem spadek o 0,2% (oczekiwano wzrostu o 0,5%).Krótki koniec krzywej w górę, długi nieznacznie w dół ? tak można skwitować efekty handlu na rynku obligacji. Dwuletni papier ceniono pod koniec dnia na 78,90 zł, a więc o 30 groszy więcej, niż w środę na zamknięciu notowań (poprawa nastrojów widoczna jest także na dwuletnim swapie), pięcioletni na 85,90 zł, o 5 groszy mniej. Obroty przeciętne.Dla rynku papierów bardzo ważne będą informacje o inflacji. Niestety, musimy na nie jeszcze trochę poczekać, publikacja danych jest bowiem przewidziana na 17 kwietnia. Ponieważ przewidywania są dość dobre, ceny mogą wzrosnąć wcześniej. Właściwie jedyną rzeczą, której w tej chwili obawiają się inwestorzy, jest wykonanie planu deficytu budżetowego. Jeśli okaże się, że przekroczyło ono znacznie 70%, może to zniechęcić do dokonywania nowych zakupów. N