Większość rodzimych inwestorów spodziewała się dużych wzrostów na warszawskiej giełdzie po znakomitych zamknięciach czwartkowych notowań w USA. Niestety, wszystkich optymistów spotkał spory zawód na otwarciu i indeks WIG20 prawie nie zareagował na doniesienia zza Atlantyku. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że na indeksie dużych spółek powstała formacja podwójnego dna, co bardzo wielu inwestorów może odczytać jako formację kończącą bessę. Z tak odważną hipotezą należy się powstrzymać, gdyż najprawdopodobniej niedźwiedzie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Jeśli porówna się wykres WIG20 z WIG, to wyraźnie widać, że ostatni dołek na wykresie największych spółek był zdecydowanie niżej, co daje dużo do myślenia. Również teoria fal Elliotta wskazuje, że od 14.03 trwa trójfalowy zygzak, gdzie (A) kończy się 20.03, B (04.04) i a wzrostowe C właśnie trwa. Taki układ korekty płaskiej rozszerzonej niczego dobrego nie może wróżyć. Piątkowy duży wzrost obrotów nie należy traktować zbyt poważnie, gdyż jest zasługą jednej spółki ? Elektrimu ? i z całą pewnością nie ma podłoża technicznego. Coraz lepiej przedstawia się sytuacja na najważniejszych oscylatorach. Można z łatwością odnaleźć liczne pozytywne dywergencje nawet na tak wolnych, jak MACD. Dzięki temu jest jeszcze spora szansa i trochę miejsca na jeszcze jedną korekcyjną falę wzrostową.