Po raz kolejny należy podkreślić, że warszawska giełda jest za słaba, by poruszała się wbrew ogólnoświatowym trendom i cały czas mamy do czynienia z tendencją spadkową, przerywaną krótkotrwałymi wzrostami oraz okresami konsolidacji.Na pewno zeszły tydzień należał do Elektrimu. Obroty na tej spółce osiągały nawet ponad jedną trzecią całych obrotów rynku. Było to związane z zakupem akcji przez obecnych akcjonariuszy, którzy chcieli zwiększyć swój stan posiadania przed najbliższym WZA, które się odbędzie 20 kwietnia. W związku z tym najbliższy tydzień powinien przynieść obniżenie obrotów na Elektrimie, gdyż zakup akcji w tym czasie nie będzie gwarantował możliwości zarejestrowania ich na WZA.W takiej sytuacji nie należy się spodziewać w najbliższym okresie odwrócenia trendu na giełdzie. Nawet krótkotrwałe wzrosty na zachodnich giełdach nie spowodują poważniejszych zwyżek kursów akcji na GPW. Obecnie potrzeba dużo więcej czasu, żeby inwestorzy nabrali ponownie chęci do zakupu akcji. W końcu okazało się, że testowanie wytrzymałości giełdowych graczy przekroczyło punkt krytyczny. Do negatywnych zdarzeń należy zaliczyć przede wszystkim zbyt dużą opieszałość RPP w obniżaniu stóp procentowych oraz straszenie przez MSP ogromną podażą ?tanich? akcji TP SA, KGHM czy PKN. Do tego wszystkiego doszła jeszcze kiepska koniunktura na rynkach światowych.Na razie nie możemy się spodziewać napływu pozytywnych informacji, gdyż np. tempo wzrostu PKB w I kw. tego roku może obniżyć się nawet do 2%, co jest też spowodowane ciągłym osłabianiem się popytu wewnętrznego. Tak więc nadzieja na wzrosty jest obecnie złudna.