Bankowcy spekulują na temat nowego szefa EBC
Przedstawiciele banków centralnych oraz rządów krajów wchodzących w skład europejskiej unii walutowej domagają się, aby jeszcze przed wprowadzeniem do obiegu banknotów i monet euro, które zaplanowano na początek 2002 r., zostało ujawnione nazwisko następcy obecnego prezesa EBC, Wima Duisenberga ? poinformował ?Financial Times?. Ich zdaniem, nowy szef powinien być znany najpóźniej jesienią.Głosy takie pojawiły się m.in. w związku z rosnącą krytyką obecnego szefa EBC, któremu coraz częściej zarzuca się prowadzenie nieodpowiedniej polityki pieniężnej w strefie euro. Przypomina się, że gdy Wim Duisenberg, były prezes holenderskiego banku centralnego, obejmował w 1998 r. stanowisko prezesa EBC, zapowiedziano, że nie będzie on pełnił tej funkcji przez całą 8-letnią kadencję, tylko po czterech latach ustąpi miejsca swojemu następcy. Do niedawna murowanym kandydatem na następcę Duisenberga był szef francuskiego banku centralnego Jean-Claude Trichet, który w 1998 r. był głównym kontrkandydatem Holendra (Francja zgodziła się wówczas ostatecznie poprzeć Duisenberga właśnie za obietnicę przejęcia po nim schedy przez Tricheta).Tymczasem ostatnio kandydatura francuskiego bankowca stanęła pod znakiem zapytania. We Francji rozpoczęto śledztwo w sprawie udziału Tricheta w sprawie upadłości na początku lat 90. miejscowego banku ? Credit Lyonnaise. Sąd bada, czy Jean-Claude Trichet, jako minister skarbu, był w 1992 i 1993 r. zaangażowany w ukrywanie niekorzystnych wyników Credit Lyonnaise, które mogły wywrzeć negatywny wpływ na rynki finansowe. Francuskie koła bankowe liczą, że Trichet zostanie oczyszczony z zarzutów, jeśli jednak stałoby się inaczej, wówczas mówi się, że kolejnym kandydatem na szefa EBC będzie Jean Lemierre, obecny prezes EBOiR, który już w ubiegłym miesiącu oficjalnie przypominał, że niebawem kończy się skrócona kadencja Duisenberga.W środę zbiera się 18-osobowa komisja EBC, która ma podjąć decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych w strefie euro. W ubiegłym tygodniu, kiedy również podejmowano decyzję w sprawie polityki pieniężnej, Duisenberg został ostro skrytykowany za przyjęcie tzw. postawy wyczekującej i pozostawienie podstawowych stóp procentowych na dotychczasowym poziomie ? 4,5%. Teraz presja na Holendra jest jeszcze większa. M.in.niemiecki minister finansów Hans Eichel powiedział, że nie wyobraża sobie innej decyzji w środę, jak obniżenie oprocentowania. Jeśli to nie nastąpi, wówczas mogą pojawić się głosy, żeby przyspieszyć prace nad zastąpieniem Holendra na stanowisku szefa EBC.
Ł.K., ?Financial Times?