W ostatnim czasie na łamach PARKIETU pojawiło się wiele wypowiedzi na temat dwuletniej formacji głowy i ramion, ukształtowanej na najważniejszych indeksach giełdy warszawskiej. Ponieważ kilka z nich zawiera pewne uchybienia, chciałbym na przykładzie WIG-u usystematyzować konsekwencje wynikające z jej ukształtowania.1. Wielkość formacji i jej czas trwania sprawia, że należy ją analizować w skali logarytmicznej. Wszelkie prognozy dokonywane w skali liniowej nie są poprawne.2. Minimalny zasięg spadków określony w oparciu o wysokość formacji to ok. 10 000 punktów. Prognozowanie końca bessy na tym poziomie jest błędne. Jest to bowiem poziom minimalny (a nie docelowy), wynikający z realizacji formacji głowy i ramion.3. Formacja najprawdopodobniej odwraca długoterminowy trend wzrostowy trwający od 1995 roku, a nie fale hossy z lat 1998?2000. Tym samym podważanie jej wiarygodności, badając relacje czasu trwania formacji i ostatniej fali hossy, ma słabe podstawy. Ponadto w literaturze analizy technicznej nie jest powiedziane, że okres kształtowania się formacji nie może być dłuższy od okresu trwania odwracanego przez nią trendu.Reasumując, formacja jest niezwykle ważna i zapewne będzie determinowała notowania w najbliższych miesiącach. W związku z tym analiza powinna być dokonywana ze szczególną dokładnością, a jej lekceważenie może mieć dla inwestorów tragiczne konsekwencje.
Roman AsyngierInwestor gieł[email protected]