Niewielkie obroty i kolejny rekord wartości złotego: oto historia czwartkowych notowań. Na rynku euro odreagowanie ostatnich spadków. Wspólnej walucie pomogły nie najlepsze dane makroekonomiczne o gospodarce amerykańskiej.

W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,03 zł, za euro zaś 3,576 zł i było to 12% powyżej parytetu. Przez następne dwie i pół godziny było stabilnie. Dopiero około 11.30 nieznacznie przeważył popyt i dotarliśmy do 12,25%. Dolar potaniał o 1,3 grosza, euro o 1,1 grosza. Potem aż do późnego popołudnia realna wartość złotego była praktycznie taka sama. Dochodziło natomiast do zmian na poszczególnych rynkach, w związku z ruchami na eurodolarze. I tak najpierw dolar zyskiwał wobec złotego i jednocześnie traciło euro. Około 14.00 kursy wynosiły odpowiednio 4,025 i 3,558 (nie trzeba dodawać, że w ten sposób osiągnęliśmy kolejny rekord słabości wspólnej waluty). Potem dolar zaczął tracić, natomiast wspólna waluta zaczęła odrabiać. Późnym popołudniem znowu przeważył popyt na złotego i doszło do realnego wzrostu wartości. Około 16.00 po raz pierwszy w historii byliśmy 12,4% powyżej starego parytetu. Dolar kosztował 4,005 zł, euro zaś 3,565 zł. Kończyliśmy odpowiednio na 4,00 i 3,575, było to 12,3% powyżej parytetu.Zlecenia klientowskie przeniosły nas znowu na poziomy powyżej 12%. Obroty wyraźnie spadły, rynek zamiera w związku ze zbliżającymi się świętami. Tylko jakiś kataklizm mógłby doprowadzić do większych zmian w piątek.Po świętach czeka nas spora dawka danych makroekonomicznych. Poznamy CPI, PPI i produkcję przemysłową. Największy wpływ na złotego będą miały informacje o inflacji. Rynek oczekuje, że spadnie ona do poziomu około 6% rok do roku. Jeśli rzeczywiście tak będzie, to złoty może się wzmocnić.Rano za wspólną walutę płacono 0,8875 USD. Potem przez dwie i pół godziny było dość stabilnie. Około 11.30 euro zaczęło tracić i o 14.00 osiągnęliśmy czwartkowe minimum, czyli 0,8838. Szybko doszło do odreagowania. Najpierw było ono nieznaczne, ale po 14.30, czyli po publikacji porcji danych o amerykańskiej gospodarce popyt przeważył już wyraźnie. Procesowi umacniania waluty europejskiej pomogła też informacja o spadku wskaźnika optymizmu Uniwersytetu w Michigan (opublikowano ją o 15.50). Kończyliśmy na 0,8938.Opublikowane w czwartek dane wskazują na to, że popyt wewnętrzny w USA wciąż jest słaby. Sprzedaż detaliczna spadła w marcu o 0,2% (oczekiwano wzrostu o 0,1%), wskaźnik pomniejszony o sprzedaż samochodów także jest ujemny. Również informacje o PPI nie są optymistyczne, wygląda bowiem na to, że spadek cen produkcji jest wymuszony niskim zainteresowaniem wyrobami przemysłu. W dodatku ponownie pogorszył się University of Michigan Confidence. Czyżby jego zeszłomiesięczny wzrost miał być tylko ?wypadkiem przy pracy?? N