Po serii spadków nastąpił okres poprawy koniunktury. Główne światowe rynki akcji zwyżkowały. Najwięcej powodów do zadowolenia mieli inwestorzy na giełdzie technologicznej Nasdaq, której indeks wzrósł o 3,6%. Zachowujący się wzorcowo na tle pozostałych giełd w ostatnich tygodniach rynek japoński stracił impet i zwyżkował ledwie nieco ponad 1%.
Stany ZjednoczoneZ punktu widzenia analizy technicznej, mimo kilkusesyjnej fali wzrostowej nie zaszły znaczące zmiany w zakresie trendów, dominujących na amerykańskich rynkach akcji. Nasdaq Composite po osiągnięciu lokalnego dna 4 kwietnia na wysokości 1 639 pkt. zaczął się piąć. Środowe zamknięcie wypadło nawet powyżej istotnej długoterminowej linii trendu spadkowego, zapoczątkowanego w styczniu 2000 roku. Mimo to w dalszym ciągu trudno mówić o zakończeniu długoterminowej fali przeceny. Najpoważniejszą barierą, wystawiającą obecnie na próbę potencjał strony popytowej, wydaje się średnioterminowa średnia krocząca (2100 pkt.). Właściwą jednak oznaką ożywienia na giełdzie technologicznej będzie dopiero przełamanie opadającej linii oporu, wyznaczonej przez lokalne szczyty z września ubiegłego roku i stycznia tego roku. Pesymistycznego nastawienia do rynku nie zmienia nawet fakt czwartkowego (5 IV) przeszło 9-proc. wzrostu indeksu (trzeci największy wzrost procentowy w historii).Nieco lepsza sytuacja panuje na innych indeksach, opisujących koniunkturę za oceanem. Średnia Przemysłowa (DJIA) 10 kwietnia zakończyła formację podwójnego dna. Minimalny zasięg wybicia się z tej formacji wynosi 10 600 pkt. Niestety, należy wątpić, aby zwyżka mogła być kontynuowana powyżej wskazanego poziomu, ponieważ w tych okolicach znajduje się 200--sesyjna średnia krocząca, powstrzymująca aktywność byków.Wciąż niewyjaśniona jest sytuacja na indeksie szerokiego rynku S&P 500. Podobnie jak w przypadku DJIA, na wykresie widoczne jest drugie dno, jednak tworzona formacja nie została jeszcze ukończona i S&P 500 nie przełamało linii sygnalnej. Dla S&P 500 minimalny zakres wzrostów po zamknięciu formacji podwójnego dna wynosi 1275 pkt.Napływ na rynek rozczarowujących informacji z otoczenia makroekonomicznego i korporacji nie słabnie. Nastrój inwestorów systematycznie pogarsza się. Rosną oczekiwania dotyczące dalszej redukcji podstawowych stóp procentowych. Mało kto oczekuje już obniżki na posiedzeniu FOMC 15 maja. Obniżkę w tym terminie w oczekiwanej wysokości 50 pkt. bazowych uznaje się już za niewystarczającą. Coraz częściej analitycy sądzą, że korzystny wpływ na rynek akcji będzie miała jedynie redukcja, dokonana między posiedzeniami Komitetu. Marcowe dane o spadku zatrudnienia o 86 tys. napełniają doprawdy obawą o rozpoczęciu fazy recesyjnej. Dotychczas optymistycznie nastawieni do perspektyw największej gospodarki na świecie analitycy MLPF&S określili te dane jako ?zniechęcające? (disheartening). Wskutek tego stopa bezrobocia wzrosła do 4,3% na koniec marca br. Nie dość, że bezrobocie w Stanach Zjednoczonych wzrasta, to nie zmniejsza się presja pracowników na poziom wynagrodzeń. W marcu przeciętna pensja amerykańskiego pracownika zwiększyła się o 0,4%. W ujęciu rocznym wzrost wynagrodzeń wyniósł już 4,3%. Wynagrodzenia są jednym z głównych składników kosztowych sprawozdań finansowych amerykańskich firm. Przy kurczącym się popycie konsumpcyjnym na ich wyroby oznacza to poważne problemy dla spółek, których najprostszym rozwiązaniem wydają się masowe zwolnienia. Głównym walorem tych zwolnień będzie utrzymanie w ryzach oczekiwań zatrudnionych w gospodarce amerykańskiej co do wysokości wynagrodzeń. Zresztą zwolnienia nie są jedynym sposobem uniknięcia problemów. Spółki dostosowują podaż do umiarkowanego popytu konsumpcyjnego. Moce produkcyjne przedsiębiorstw nie są wykorzystywane w pełni, a przychody ze sprzedaży są generowane w dużej mierze poprzez pozbywanie się zapasów. Pewnej poprawie uległ NAPM (wzrost w marcu do 43,1 pkt., z 41,9 pkt. w lutym). Jest to z pewnością pozytywny objaw, jednak wciąż wartości tego wskaźnika zdecydowanie odbiegają od charakterystycznych dla fazy ożywienia gospodarczego.MLPF&S znacząco skorygował w dół szacunki, dotyczące EPS operacyjnego spółek S&P 500. Pesymizm największych do niedawna optymistów w połączeniu ze słabymi nastrojami inwestorów (wskaźniki nastroju) może oznaczać stopniową utratę potencjału spadkowego giełd amerykańskich, chyba że rzeczywiście znajdujemy się w fazie recesji.EurolandDow Jones EuroStoxx 50 naśladuje zachowanie indeksów amerykańskich. Ubiegłotygodniowa zwyżka zwieńczyła formację podwójnego dna, której minimalnym zasięgiem jest 4600 pkt. Na tej wysokości przebiega aktualnie opadająca linia oporu średnioterminowego, z której przełamaniem należy wiązać możliwość osiągnięcia pokaźnych zysków przez posiadaczy długich pozycji. Nie należy jednak zapominać, że dominującym trendem na giełdach europejskich są spadki.Czynnikiem przesądzającym o niepowodzeniu kontynuacji fali wzrostowej, wydaje się środowa decyzja EBC o utrzymaniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Wskazuje to dobitnie, że europejskie władze monetarne są jedynymi wśród państw rozwiniętych, przeświadczonymi o niewielkim prawdopodobieństwie wystąpienia recesji (w opozycji do Fed, Banku Japonii, Banku Anglii, Banku Kanady i Australii). Sfery gospodarcze oczekiwały obniżki stóp o 25 pkt. bazowych. Tak się nie stało, a najlepszą reakcją potwierdzającą rozczarowanie rynków finansowych był spadek wartości euro następnego dnia po ogłoszeniu decyzji EBC.AzjaOżywienie z końca marca tego roku słabnie. Osiągnięcie dwumiesięcznego maksimum Nikkei 225 na sesji 25 marca (13 862 pkt.) okazało się apogeum aktywności strony popytowej. Od tego czasu sytuacja na giełdzie japońskiej pogorszyła się. Nikkei znajduje się w wąskiej przestrzeni pomiędzy średnioterminową średnią kroczącą (13 200 pkt.) a dolnym ograniczeniem wieloletniej strefy wsparcia (12 800 pkt.). Przełamanie jednego z tych poziomów będzie odpowiedzialne za kierunek, w którym będzie podążał rynek akcji Kraju Kwitnącej Wiśni.Indeks giełdy w Hongkongu zachowuje się zgodnie z trendami ogólnoświatowymi. Zwyżka doprowadziła do przełamania stromo opadającej linii oporu (13 050 pkt.). O wiele ważniejsze jest, że najbliższy poziom wsparcia na wysokości 12 800 pkt. został utrzymany. Jego pokonanie wiązałoby się z kontynuacją dotkliwej fali bessy, rozpoczętej w Hongkongu w ubiegłym roku.