Wczorajsza sesja to wyraźna, niemal nieprzerwana, zniżka indeksu największych spółek. Jednak z taką ewentualnością należało się liczyć w związku ze skalą ostatniej kilkudniowej zwyżki oraz sugerując się wyglądem dwóch świec z końca ubiegłego tygodnia. Logiczne wydaje się teraz pytanie o głębokość korekty spadkowej, szczególnie że wczoraj nie było już widać wsparcia ze strony Elektrimu, który podtrzymał indeks w środę i w czwartek. Pierwszym poziomem wsparcia jest bez wątpienia strefa między 1420 a 1390 pkt., a po wczorajszych notowaniach WIG20 znalazł się dokładnie w jej środku. Tam znajdują się między innymi poprzedni lokalny wierzchołek, najszybsza średnia krocząca, a także dwa najważniejsze poziomy zniesienia ostatniego impulsu według teorii Fibonacciego. Jeśli rynkowi uda się obronić te poziomy, powinna nas czekać dalsza zwyżka. Nie należy jednak zapominać, że co najmniej w okresach długim i średnim na rynku wciąż dominuje trend spadkowy, o czym świadczy choćby mnogość oporów, jakie indeks będzie miał na swej drodze w górę. Chodzi między innymi o poziom 1500, 1570 czy potem 1600 punktów. Presja podaży i coraz bardziej wystraszony rosnącymi cenami popyt mogą sprawić, że indeks z łatwością odbije się od tych barier, wracając do trendu spadkowego. Szybkie oscylatory, na razie, wykluczają taki scenariusz, potwierdzając trend wzrostowy, dając przy tym jeszcze sporo miejsca na jego kontynuowanie.