Po dużych spadkach rynek w naturalny sposób wykonał ruch wzrostowy, generując przy okazji kilka sygnałów technicznych zapowiadających poprawę koniunktury. O znaczeniu postrzegania naszego rynku przez pryzmat tej techniki analizy mieliśmy okazję przekonać się na sesji 10 kwietnia tego roku, kiedy po przekroczeniu magicznej bariery 14 800 pkt. na indeksie WIG, rynek jakby ożył. Z drugiej strony brak nadal istotnych przesłanek z otoczenia naszej gospodarki, które mogłyby stanowić impuls do wykreowania większej fali wzrostowej. Problem jednak polega na tym, że kiedy takowe oczywiste przesłanki pojawią się, to rynek będzie już trochę wyżej i spółki trzeba będzie kupować drożej. Ostatnio pojawiło się kilka jaskółek, które mogą zwiastować poprawę klimatu inwestycyjnego. W Niemczech produkcja przemysłowa niespodziewanie wzrosła w lutym o 0,6%, podczas gdy spodziewano się spadku o 0,7%. Również rynek sprzedaży samochodów jako barometr koniunktury gospodarczej w europie zachodniej nie zanotuje tak gwałtownego spadku jak prognozowano wcześniej. Pierwszy raz od dłuższego czasu na rynku amerykańskim wydano rekomendację kupuj dla dużej spółki internetowej (Yahoo!), inny bank również po raz pierwszy od roku podniósł rekomendację dla całego sektora telekomów europejskich do neutralnie. Dla nas najważniejszą informacją w najbliższym czasie będzie wielkość produkcji sprzedanej przemysłu, którą poznamy pod koniec tygodnia. Jeśli produkcja nie zanotuje kilkuprocentowego wzrostu w stosunku do lutego, to perspektywy przewidywanego ożywienia w II półroczu zostaną oddalone. Mamy zatem dwa spojrzenia na rynek, techniczne pozytywne i makroekonomiczne neutralne. Z technicznego punktu widzenia spadek indeksu WIG poniżej 14 500 pkt. anuluje większość pozytywnych sygnałów kupna.
Zwróć uwagę na:Softbank ? Przesunięcie na bieżący rok niektórych kontraktów o dużej marży wpłynie pozytywnie na wyniki, co może znaleźć swoje odzwierciedlenie już w raporcie za I kwartał.Unikaj:Centrozap ? Zarzuty prokuratury przeciwko byłym członkom zarządu są na tyle niepokojące, że bardzo trudno się spodziewać nie tylko dobrych wyników za I kwartał, ale i w całym bieżącym roku.