Inwestorzymieli do wyboru:przestraszyć się recesji lub mieć nadzieję,że spadek zysku spółek jest już w cenachi na obniżkę stópprzed posiedzeniem Fed. Wybrali to drugie,chociaż szczerze wątpię, czy doczekają sięobniżki przed 15 maja.

Piotr KuczyńskiRynek amerykańskiTo był bardzo dobry, chociaż krótki tydzień. Można by było zastanawiać się, skąd u inwestorów ten optymizm, skoro dane makro wcale dobre nie były, a w wycenach i fundamentach nic się nie zmieniło. Czwartkowe raporty o sprzedaży detalicznej i indeksie zaufania konsumentów wyglądają bardzo nieciekawie. Sprzedaż spada, a nastroje konsumentów są na poziomie najniższym od 8 lat. Powoli dociera prawda o tym, że sytuacja gospodarcza nie jest już tak dobra, wokół słychać o zwolnieniach z pracy, a akcje tanieją. Naturalnym odruchem jest ograniczenie wydatków, choćby na wszelki wypadek, nawet jeśli się nie jest bezpośrednio doświadczonym przez sytuacje wynikające ze spowolnienia gospodarki.Siła w przeciętnym AmerykaninieTrzeba pamiętać, że siłą gospodarki USA był przeciętny Amerykanin, który uwierzył, że może być już tylko lepiej, w związku z czym wydawał, wydawał, wydawał... i dodatkowo brał na te wydatki bardzo dużo kredytów, co w końcu dało ujemną stopę oszczędności. Teraz to wielkie kupowanie nieco przygasło, ale nie można mówić, że już prowadzi do recesji. Nie doprowadzi, ale pod jednym warunkiem: że w ciągu paru miesięcy sytuacja się poprawi. Jeśli się pogorszy, to konsument tak ograniczy wydatki, że powstanie klasyczna nadprodukcja i zyski spółek spadną jeszcze bardziej niż w pierwszym kwartale. Widać zresztą, że fabryki ograniczają produkcję ? w lutym tego roku (dane z 13.04) po raz pierwszy od grudnia 1998 r. spadły zapasy wyprodukowanych towarów. Ponieważ sprzedaż spadła w podobnym stopniu, więc równowaga sprzedaż ? zapasy została zachowana.Oczywiste jest jednak, że produkcja i konsumpcja są coraz mniejsze. Dobrze przynajmniej, że inflacja nie wzrasta. PPI (inflacja u producentów) nie jest żadnym problemem ? wystarczy spojrzeć na wykres CRB, żeby zobaczyć, jak tanieją materiały zaopatrzeniowe. Podobnie może być z CPI, która zostanie podana już we wtorek.Wyniki beznadziejne, ale dobrze,że nie gorszePonawiam więc pytanie: skąd ten optymizm? Inwestorzy mieli w minionym tygodniu do wyboru: przestraszyć się recesji lub mieć nadzieję, że spadek zysku spółek jest już w cenach i na obniżkę stóp przed posiedzeniem Fed. Wybrali to drugie, chociaż szczerze wątpię, czy doczekają się obniżki przed 15.05.To z pewnością jedna z przyczyn. Następna to fakt, że spółki zaczęły podawać wyniki. Są oczywiście beznadziejne, ale ponieważ rynek reagował na ostrzeżenia inwestorzy cieszą się, że nie są gorsze i kupują akcje, znacznie podnosząc ceny. Tłumaczy się to nadzieją, że w przyszłości zyski się poprawią (wątpię). Poza tym kończy się okres rozliczeń podatkowych, który również powodował zwiększenie podaży. Do tego dochodzą rekomendacje ?kupuj? od analityków, którzy chyba po prostu zaczynają się bać, że stracą pracę. Najlepszym przykładem była środa. W 2000 roku w szczycie euforii pierwszym, który powiedział, że król jest nagi o sektorze producentów półprzewodników, był Jon Joseph z SSB. Miał rację. Teraz oświadczył, że czas kupować te akcje. Reakcja był łatwa do przewidzenia.Chwilowy urlopdla bessy?Drugie pytanie, które trzeba sobie postawić, to czy ten wzrost jest czymś bardziej trwałym. Odpowiedź prosta ? nie jest. Można przedstawić dwa spojrzenia: psychologiczno?czasowe i techniczne. Jeśli spojrzy się na sytuację z pierwszego punktu widzenia, można oczekiwać wzrostów. Rynek będzie dostawał wyniki kwartalne spółek, które uznaje, jak widać, za zdyskontowane. Inwestorzy będą czekali na posiedzenie Fed 15 maja lub nawet na cięcie stóp przed tym posiedzeniem. Rynek był wyprzedany, a NASDAQ jest oczywiście nadal bardzo wyprzedany. Te wszystkie elementy powinny spowodować wzrosty przynajmniej do połowy maja. Najbardziej prawdopodobne byłoby, gdyby kapitały szły w przecenione spółki TMT, rezygnując z agresywnego kupna akcji spółek tradycyjnej gospodarki. Dla jasności: wcale nie zmieniłem się w byka, ale po prostu widzę sporą możliwość chwilowego urlopowania bessy, po czym nastąpiłby nieunikniony ciąg dalszy.Ciekawiei dwuznacznieBardzo ciekawie i dwuznacznie wygląda obraz rynku w analizie technicznej. Na wieloletnim wykresie DJIA ostatni wzrost to jedynie ruch powrotny do przebitej linii trendu i boku diamentu. W układzie krótkoterminowym widać, że można ostatni miesiąc traktować jako klasyczne odreagowanie ?abc?, którego koniec jest na poziomie 10 150?10 300 pkt. Byłoby to doskonałe z punktu widzenia AT, bo wykres doszedłby właśnie do linii trendu, boku diamentu, średniej 50-sesyjnej i podstawy kanału trendu horyzontalnego, który opuścił 12 marca. Nie jest to jednak wcale takie proste. Jeśli spojrzy się na wykres w cenach zamknięcia, widać wyraźnie, że istnieje możliwość podwójnego dna z zakresem wzrostu przynajmniej do 10 550 pkt., co anulowałoby formację diamentu, spowodowałoby powrót nad linię trendu i unieważniło bardzo ważny opór na 10 300 pkt. Z bólem serca (jako rasowy niedźwiedź) opowiadam się za wariantem optymistycznym. W najgorszym razie za jakimś nowym kanałem horyzontalnym. Dlaczego? Z powodów psychologiczno-czasowych, które opisałem wyżej oraz sygnałów płynących z mojej metody stosowania wskaźnika Armsa (TRIN). Nie ma tam nawet śladu zaproszenia do wygenerowania sygnału sprzedaży. Poza tym jeśli NASDAQ potrafił przełamać sześcioletnią linię trendu i z impetem nad nią powrócić, to dlaczego nie może tego zrobić DJIA?Obraz NASDAQ jest również interesujący. Owszem, gwiazda poranna odwróciła trend, ale indeks doszedł do bardzo istotnego oporu 1980?2050 pkt. W przypadku przełamania napotkałby w okolicach 2100 pkt. opór średniej 50-sesyjnej. Istnieje jeszcze jedna, ciekawa hipoteza. Może się zdarzyć, że NASDAQ w tym tygodniu spadnie, potem wzrośnie i dopiero wtedy przełamie opór. Powstałaby wtedy formacja odwróconej RGR z zakresem wzrostu przynajmniej do 2300 pkt. Nie mówię, że tak będzie, ale warto monitorować wykres właśnie pod tym kątem. Bardzo ciężko jest przełamywać własną psychikę i pisać o wzrostach, będąc przekonanym, że za rogiem czekają spadki, ale tym razem muszę to zrobić. Optuję za wzrostem ? dużo silniejszym w sektorze TMT. Jednak jest to optymizm warunkowy: odbicie od 10 300 pkt. na DJIA i niepokonanie 2050 pkt. na NASDAQ powinno natychmiast włączyć czerwone światło.Rynek polskiTo był równie dobry tydzień i dla naszego rynku. Indeks WIG20 bez żadnego problemu przełamał opór na 1415 pkt. ? to bardzo ważne. Największą rolę w tym ruchu odegrały spółki sektora TMT i jeśli wzrost będzie trwał, to ten sektor będzie nadal najsilniejszy. Powodów do wzrostu nie było wiele. Jednak dobra sytuacja na świecie połączona z chęcią funduszy wykazania dobrych stóp zwrotu (najszybciej dobrą stopę zwrotu można właśnie uzyskać w sektorze TMT) spowodowała wzrost i ukształtowanie się podwójnego dna.Danych makro nie było. Były za to opinie instytucji międzynarodowych. MFW wypowiedział się, że rozwijamy się za wolno, że bezrobocie jest za duże i że trzeba ciąć stopy. Większość doskonale o tym wie, a siedzącej samotnie na wyspie RPP i tak to nie przekona. Standard & Poor?s zapowiedział zaś, że może podnieść rating Polski. Może to mieć wpływ na inwestorów zagranicznych, chociaż sama zapowiedź jest bardzo dziwna i niezbyt uzasadniona. Inflacjęmożna pominąćW tym tygodniu dostaniemy informacje o inflacji i dynamice produkcji. Dane o inflacji można spokojnie pominąć. Dynamika produkcji (zapewne nie najlepsza) będzie miała tylko wtedy wpływ na rynek, gdyby pogorszyła się koniunktura na świecie.Czynnikiem, który będzie miał wpływ na rynek, jest ostatnia dekada miesiąca, kiedy OFE dostają większość wpłat. Jeśli rzeczywiście chcą wykazać się stopą zwrotu, z pewnością to wykorzystają. Gdyby nawet tak nie było, to takie będą oczekiwania innych inwestorów, co będzie oddziaływało na rynek.Zbliżający się termin publikowania przez spółki wyników kwartalnych też będzie miał wpływ. Zawsze są lepiej poinformowani. Trzeba więc obserwować zachowanie kursów spółek przed publikacją wyników. W tym okresie zwiększa się rola analizy technicznej.Elektrim ? rozwiązanie musi się znaleźćOstatni element układanki to oczywiście Elektrim, który obecnie ma 11-proc. udziału w WIG20. Spółka wysokiego ryzyka, z której akcjami jeśli pójdzie się spać, to prawie nigdy nie ma pewności czy dużo się zarobi czy straci. Ten, tydzień był dla kursu wybitnie udany ze wzglądu na przełożenie terminu NWZA. Jednak sytuacja daleka jest od jasności. Vivendi wydał wojnę zarządowi. Chce, żeby NWZA odbyło się w pierwotnym terminie, nie zgadza się, nawet w przypadku przesunięcia wezwania, na zarejestrowanie akcji nabytych po 10 kwietnia. Nie zgadza się również na wniesienie do PTC wszystkich aktywów telekomunikacyjnych spółki. Pytanie: czy to jest jedynie protest, który nie ma żadnego praktycznego znaczenia, czy też Vivendi ma rację w świetle prawa? Taka walka nie prowadzi do niczego dobrego przy założeniu, że Vivendi nie ogłosi wezwania, a oświadczył, że nie ogłosi i nie będzie zwiększał swojego zaangażowania (często jest to jednak zasłona dymna).Wzajemna niechęć i blokada decyzyjna mogą doprowadzić do utraty zaufania w bankach, a dla Elektrimu byłaby to szybka śmierć. Myślę jednak, że ani Vivendi, ani zarząd Elektrimu nie chcą popełnić harakiri. Chodzi o spore pieniądze, więc rozwiązanie musi się znaleźć, ale do tego czasu Elektrim pozostaje spółką o podwyższonym ryzyku. W świetle ostatnich informacji, po tak dużych wzrostach należałoby się spodziewać przynajmniej zatrzymania, jeśli nie dużych spadków kursu. Jaki miałoby to wpływ na resztę giełdy ? nie muszę mówić.Czynnikiem ryzyka jest też BSK po odpowiedzi SP na ofertę ING i podtrzymaniu stanowiska o pozostawieniu ceny bez zmian. BSK, co prawda, ma tylko niecałe 3% udziału w indeksie, ale spadając może pociągnąć za sobą inne banki, które ostatnio słabły.Analiza techniczna daje nadzieję na wzrosty. Oczywiście, nie bez korekty ? to prawie nigdy nie jest możliwe, chociaż trzeba brać pod uwagę, że obecnie (WARSET) korekty odbywają się w czasie sesji i wcale nie muszą pojawiać się w cenach zamknięcia. Indeks cenowy ostrzega, że mamy do czynienia jedynie z korektą w trendzie spadkowym. Jeśli nawet tak jest, to pozostało jeszcze około 3% wzrostu ? potem zacząłby się test linii trendu spadkowego. WIG ma również około 3% do szyi formacji RGR. Te dwa indeksy wskazywałyby na bardzo ograniczony zakres zwyżki. WIG20 wygląda nieco lepiej. Zakres wzrostu wynikający z podwójnego dna to przynajmniej 1530 pkt. To nieco ponad 5%. Jeśli się weźmie pod uwagę, że dynamika wzrostu WIG20 jest większa niż WIG i cenowego, to obraz pokazywany przez wszystkie trzy indeksy jest spójny i logiczny. TRIN również nie daje sygnału sprzedaży. Dopiero po wzroście o te kilka procent doszłoby do zdecydowanej walki między niedźwiedziami a bykami. Nie twierdzę, że taki wzrost odbędzie się jednym ruchem ? przydałaby się choćby ze względów czysto psychologicznych korekta (ruch powrotny w kierunku 1415 pkt.) i potem uderzenie do 1530?1550 pkt.Ciekawie wygląda TechWig. Jest w szerokim kanale trendu spadkowego, ale wykonał już ruch powrotny do wewnętrznej linii trendu. Odbicie od obszaru 980?1000 pkt. może dać w rezultacie ponowne testowanie dolnego ograniczenia kanału. Pokonanie 1000 pkt. dałoby ruch do 1200 pkt.Jeśli chodzi o nasz rynek, jestem ? podobnie jak w stosunku do rynku amerykańskiego ? niedźwiedziem zmuszonym chwilowo do uległości. Uważam, że indeksy muszą wzrosnąć do opisanych przeze mnie oporów, z korektami czy bez. Wszystko zależy od czasu, w jakim to uczynią. Jeśli będzie to bardzo szybkie, to mamy szanse nawet na zanegowanie formacji RGR i trzeba by było układ techniczny od nowa przemyśleć. Jeśli zaś wzrost napotka trudności i dojdziemy do drugiej połowy maja, to powyżej opisanych oporów się nie przebijemy. W tym tygodniu najlepsza dla rynku byłaby mała korekta. N