Amerykańska motoryzacja nie zwiastuje recesji

Z amerykańskiej wielkiej trójki producentów samochodów Ford i General Motors opublikowały już raporty kwartalne, a DaimlerChrysler zrobi to w tym tygodniu. Wbrew wcześniejszym prognozom, dwa największe koncerny motoryzacyjne w USA wykazały zyski.Ale też ich spadek jest drastyczny. Zysk netto Forda spadł w porównaniu z I kwartałem 2000 r. o 52%, a GM prawie o 90%. Koniunktura w przemyśle samochodowym zawsze była wyjątkowo wrażliwa na cykle gospodarcze, a jego rezultaty były odbiciem tego, co dzieje się w całej gospodarce.Wynika z tego, że spowolnienie tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki jest dalekie od recesji, która dotknęła USA w latach 70., 80., a nawet na początku minionej dekady. Prawdą jest, że sprzedaż nowych samochodów spadła na tym największym światowym rynku o 5,7%. Ale też z wielką ulgą przyjęto lepsze od zapowiadanych wyniki Forda i GM i prawdopodobnie mniejsze od prognozowanych straty DaimlerChryslera.Jedną z przyczyn stosunkowo optymistycznego nastroju analityków i spółek z tej branży jest sprzedaż samochodów osobowych i lekkich ciężarówek w USA w I kwartale, której wyniki zwiastują pokonanie bariery 17 mln w całym roku. Wyraźnie bowiem podkreślano, że nawet przekroczenie poziomu 16 mln aut będzie świadczyło o dobrej sytuacji tego sektora bez względu na ogólną koniunkturę.Większość producentów podkreśla, że ten niespodziewanie dobry wynik osiągnięto przede wszystkim dzięki wysiłkom promocyjnym, które z kolei spowodowały dość powszechne przeświadczenie, że dla każdego, kto ma pewną pracę, właśnie teraz jest najlepszy czas na kupowanie samochodu. Połączenie obniżek stóp procentowych dokonywanych przez Fed z olbrzymimi zachętami zapobiegło spadkowi rynku na taką skalę i w takim tempie, jak prognozowano.Analitycy przewidują też, że znaczne zmniejszenie zapasów w ostatnich pięciu miesiącach umożliwi utrzymanie produkcji na obecnym poziomie. A jeśli chodzi o samochody dostawcze, których sprzedaż spadła najbardziej, oczekuje się nawet wzrostu produkcji do końca roku.Jeśli zatem branża motoryzacyjna jest odbiciem całej amerykańskiej gospodarki, to USA będą rozwijały się wolniej, ale recesja im nie grozi. To, oczywiście, nie znaczy, że tamtejsi producenci samochodów mogą spocząć na laurach. Biorąc pod uwagę, że w Europie spada sprzedaż samochodów, a zarówno euro, jak i jen wciąż są słabe wobec dolara, można spodziewać się, że już wkrótce zagraniczni producenci przypuszczą atak na amerykański rynek.

J.B.?Financial Times?