Przed południem złoty dotarł do poziomu, który obserwowaliśmyprzed informacjami o pogorszeniu się sytuacji w Argentynie. Kończyliśmy nieznacznie niżej. Na euro znowu jesteśmy poniżej 0,90.Dzisiaj ważne decyzje RPP i Europejskiego Banku Centralnego.

Rano za dolara płacono 4,04 zł (0,3 grosza więcej niż we wtorek na zamknięciu notowań), za euro zaś 3,61 zł (0,5 grosza mniej). Było to 11,45% powyżej starego parytetu (11,4% przedwczoraj). Dość szybko jednak wystąpił popyt i już około 10.00 osiągnęliśmy 12%. Dolar potaniał o dwa grosze, wspólna waluta o 2,5 grosza. Nieznaczna korekta i po kilkunastu minutach byliśmy na 11,8%. Kursy wynosiły odpowiednio 4,02 i 3,595. Potem na kilka godzin aktywność na rynku wyraźnie spadła. Jednocześnie nie dochodziło do większych zmian poziomów. Dopiero późnym popołudniem, około 14.00, przeważyła podaż i zobaczyliśmy spadek. Przed publikacją danych o cenach żywności (godzina 16.00) byliśmy na 11,5%. Dolar kosztował 4,035 zł, waluta europejska 3,625 zł. Potem znowu przeważyły oferty kupna złotego. Kończyliśmy na 11,8%, przy kursach 4,015 i 3,601.Złoty odrobił wczoraj w stu procentach straty wywołane zaostrzeniem sytuacji w Argentynie, w ciągu dnia otarliśmy się nawet o 12%. Późnym popołudniem doszło do korekty. Przyczyniła się do niej przede wszystkim realizacja zysków. Poza tym któryś z większych inwestorów uwierzył w możliwość obniżki stóp procentowych. Po 16.00, kiedy wiedzieliśmy już, jak zmieniły się ceny żywności w pierwszej połowie kwietnia (wzrost o 1%, czyli znacznie powyżej oczekiwań), odrobiliśmy straty. Inwestorzy uwierzyli bowiem, że Rada jednak powstrzyma się od zmian, dość wyraźny wzrost cen żywności to bowiem kolejny (obok przede wszystkim kłopotów budżetowych i wzrostu inflacji bazowej) czynnik ryzyka. Wspólna waluta rozpoczęła z poziomu 0,8922. Potem przez cały dzień przeważał popyt. Zmiany były powolne, ale systematyczne. W efekcie późnym popołudniem dotarliśmy do 0,8998. Kończyliśmy na 0,8970.Wczorajsze dane o gospodarce amerykańskiej na pierwszy rzut oka powinny poprawić nastroje. Okazało się bowiem, że zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły o 3,0% (spodziewano się, że będzie 0,5%, w poprzednim miesiącu był spadek o 0,3%). Nie widać jednak wzrostu optymizmu. Dlaczego? Bowiem poprawa wynika przede wszystkim ze wzrostu sprzedaży dóbr transportowych (np. samochodów czy samolotów). Gdy je odliczymy, okazuje się, że zamówienia spadły o 1,8% (w poprzednim miesiącu wzrost o 0,5%), co oznacza, że popyt wewnętrzny wciąż jest słaby. Trochę więcej optymizmu wprowadzają informacje o wzroście sprzedaży nowych domów. Ale to wciąż mało...W czwartek dwa ważne wydarzenia: dla rynku złotego jest nim posiedzenie RPP, dla rynku euro posiedzenie EBC. Czy dojdzie do zmian w polityce pieniężnej? N