Chemiskór w internecie
hemiskór nadal zamierza rozwijać projekty internetowe, w tym portal Ahoj.pl, ale bez ponoszeniakosztów. Środki mają zapewnić partnerzy finansowi. Jacy ? na razie nie wiadomo.
Za realizację projektów internetowych w grupie Chemiskóru ma odpowiadać Internet Operator SA, który przejmie firmy z tej branży od giełdowej spółki. Nie będzie to jednak kolejna jego firma zależna. ?Będziemy mieć w niej mniejszościowy udział, zamierzamy jednak zachować opcję objęcia większościowego pakietu. Chcemy także, by firma ta trafiła na GPW ? powiedział Wojciech Krefft, prezes Chemiskóru (na fot.). Jego zdaniem, działalność internetowa ma być ?spinaczem? dla całej grupy. Chodzi o wykorzystanie wszystkich efektów synergii między działalnością wydawniczą (m.in. źródło contentu), nadawczą (radio) i sieciową.Internet Operator zajmować się będzie przede wszystkim prowadzeniem portalu Ahoj.pl. W jego grupie znajdą się m.in. Portale Lokalne (obecna nazwa to Internet Operator Sp. z o.o.), zajmujące się tworzeniem lokalnych wersji Ahoja, TMS Auction (aukcje i system rozliczania transakcji barterowych, szczególnie dla mediów lokalnych), TMS Poland Internet Holdings (usługi data center dla całej grupy i innych podmiotów oraz usługi hostingowe), TMS Travel (internetowe biuro podróży), Kesel (dostawca usług i sprzętu komputerowego). TMS e?commerce (połączenie działalności portalowej ze świadczeniem usług dostępu do internetu ? prowadzone są rozmowy z głównymi dostawcami internetu w Polsce) i Y ? Net (portal budowlany). Ostatnia spółka (lub jej portal budowlany) może zostać sprzedana, jeśli Chemiskór nie pozyska dla niej partnera.Przedstawiciele Chemiskóru nie chcieli mówić o tym, ile pochłonie realizacja całego projektu. ? Już zakończyliśmy inwestowanie w internet. Pora na partnerów finansowych. Budżety są jednak konstruowane na poziomie poszczególnych firm. Mogę powiedzieć, że w przypadku Ahoj.pl zakładamy koszty jego utrzymania na poziomie 300 tys. zł miesięcznie. Do tej pory portal był bardzo kosztowny ze względu na bardzo rozbudowany zespół dziennikarski, który otrzymywał jedne z najwyższych wynagrodzeń na rynku. Z 2/3 zespołu udało nam się już jednak zawrzeć ugody w sprawie relacji pracowniczych ? powiedział Dariusz Kaszubski, wiceprezes Chemiskóru.Giełdowa spółka szacuje wartość swoich internetowych inwestycji na kilkanaście milionów złotych (przede wszystkim przejęcie spółek, do których należał Ahoj za ponad 8 mln zł i zakup za 2 mln zł wierzytelności wobec portalu). Warto jednak pamiętać, że gros transakcji ma charakter barterowy (akcje za akcje). Ciągle jednak pojawiają się nowe wierzytelności wobec Ahoja. ? Dlatego złożyliśmy wniosek o postępowanie układowe z wierzycielami, którego celem jest ustalenie kalendarza płatności i listy wierzycieli. Nie chcemy redukcji zobowiązań ? stwierdził wiceprezes Kaszubski.Na razie nie wiadomo, kto i jaką kwotą wesprze działalność internetową Chemiskóru. ? Bardzo znana i szanowana na rynku firma do końca roku przygotuje wycenę naszych internetowych przedsięwzięć. Chcemy pozyskać inwestorów finansowych, im bardziej pasywnych tym lepiej ? twierdzi prezes Krefft. Jego zdaniem, zarówno Chemiskórem, jak i poszczególnymi jego spółkami interesują się także potencjalni inwestorzy strategiczni. ? Zapowiadamy, że rozmowy z inwestorami strategicznymi możemy rozpocząć za 2?3 lata, teraz nie ma o czym mówić ? stwierdził prezes Krefft.W prasie pojawiły się tymczasem informacje, jakoby spółką lub jej poszczególnymi aktywami (np. dziennikiem ?Życie?) zainteresowany był znany kielecki biznesmen Michał Sołowow (w efekcie kurs Chemiskóru w trakcie wczorajszej sesji zyskał nawet ponad 15%). Informacji nie potwierdzają przedstawiciele firmy. M. Sołowow zdecydowanie zaprzecza. ? Nie jestem zainteresowany zakupem ?Życia? ani jakichkolwiek innych aktywów z grupy Chemiskóru, jak też samej spółki. Nie wiem, skąd biorą się takie informacje ? powiedział PARKIETOWI M. Sołowow.Analitycy w rozmowach z PARKdkreślają, że pomysły Chemiskóru są ciekawe. ? Wszystko w teorii współgra ze sobą, np. lokalne portale z lokalnymi pismami. Wciąż jednak nie wiadomo, kto i jakimi pieniędzmi wesprze tę działalność, a to sprawia, że spółką mogą się interesować chyba tylko inwestorzy o stalowych nerwach ? twierdzi jeden z analityków.
K.J.